Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Poszukiwania czarnego klifu
Nawaar:
Cholera, co to?. Zapytał siebie Kharim, obrócił głowę w stronę hałasu postanowił, tego nie bagatelizować i spokojnym krokiem, oraz pochodnią w ręku ruszył w stronę wydobywających się dźwięków. Szedł bardzo powoli, żeby w międzyczasie rozglądać się, co spowodowało zamieszanie i jednocześnie pozostać niezauważonym.
Canis:
Gdy podszedłeś do źródła hałasu, zobaczyłeś wiewiórkę która hasała sobie po trawach mając w łapkach orzeszka. Próbowała gryźć starego, zeszłorocznego orzecha. rozłupała go, lecz wnętrzności nie było. nerwowa wyrzuciła skorupkę w morze. Zorientowałeś się, że stoisz na klifie, dzieli ciebie od upadku może 3 metry. Spoglądając na przestrzeń wokół ciebie zauwazyłeś jak pochodnia rozświetla większość z klifu przed tobą.
Mniej więcej coś takiego:
Nawaar:
- Cholero nastraszyłaś mnie!. Krasnolud krzyknął, a wiewióra uciekła. Kharim, miał czas podziwiać widok, choć o mało nie spadł. Wziął głęboki oddech świeżego powietrza. Pochodnia, świetnie się sprawiła naprawdę, dużo teraz widać, ale nadal muszę czekać na wschód słońca. Paladyn postanowił się, przejść wzdłuż klifu, być może coś odnajdzie.
Canis:
Zobaczyłeś takie drobne zejście, obchodząc dookoła ciężko było rozświetlić ten zakamarek, dopiero będąc na równi z podejściem do niego. zauważyłeś tam stalowe drzwi.
Nawaar:
Cholera znalazłem wejście, głupie szczęście normalnie. Chwila radości szybko minęła. Kharim nadal potrzebował hasła, żeby wejść do środka. Postanowił zaczaić się, koło drzwi za jednym z pagórków w końcu był niskiego wzrostu. Miał nadzieję, że jakiś bandyta będzie chciał wejść, do obozu a wtedy pozna tajemne hasło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej