Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Poszukiwania czarnego klifu
Nawaar:
- Dobrze, już płacę. To, będzie cztery grzywny, a masz dziesięć za miłą obsługę. Chciał zyskać, przychylność barmana a jednocześnie zwrócić uwagę innych ludzi, na to że miał pieniądze. W sumie liczył, że któregoś z biedaków to zainteresuje i będzie mógł wypytać o więcej, bądź ktoś go zaatakuję żeby go ograbić a wtedy zyska więcej informacji.
1195g - 10g = 1185g.
Canis:
- Nie przyjmę łapówki! - Wrzasnął z nieukrywanym uśmiechem oddając ci 6 grzywien. Wszystkie oczy wpatrywały się w ciebie przy barze. Wiedziałeś, że wszystkie oczy zwrócone były na ciebie, wręcz śledziły każdy ruch zza płaszcza, który pięknie świecił i pokazywał twoją przynależność do zakonu.
Nawaar:
- To,już nawet takiego gestu nie można mieć?. Ludzie, o co wam chodzi?. Rzucał pytaniami do karczmarza. Wszyscy nadal patrzyli na paladyna, a on spokojnie wziął resztę z 10 grzywien i usiadł, przy swoim osamotniony stoliku. Ciekawy był, czy coś się wydarzy.
Canis:
Podszedł do ciebie jeden z ochroniarzy karczmy, a ogółem było ich dwóch.
- Chodź na zaplecze.
Powiedział i szedł, po paru krokach zatrzymał się i spojrzał na ciebie groźnie i kiwnął głową, ze masz iść.
Nawaar:
- Moment panowie, tylko dopiję. Krasnolud jak to krasnolud, wypił zawartość szklanicy na raz. - Dobrze skończone i idę. Kharim ruszył, za dwoma typami na zaplecze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej