Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ballada o Hemis

<< < (17/21) > >>

Melkior Tacticus:
 <facepalm> Zrobił to na tyle głośno że aż "plasnęło". - Wybaczcie mojemu towarzyszowi, on nie obyty w ludowych świętach i obyczajach jak widać. Tu podjadł żuru parę łyżek, jak się okazało zeżar wszystko z michy. - Można jeszcze dokładke? Spytał gospodyni a potem zwrócił się do Gorna.
- Ja wiem że wy tam na kontynencie co noc sracie po gaciach i wypatrujecie zagrożeń ale... kurwa Gorn! Jesteśmy w gospodzie pośrodku niczego gdzie ci zacni ludzie sobie po prostu piją. Bo tak nakazuje tradycja, a tradycja to rzecz święta. Więc zepnij poślady albo wychędoż jakąś dziewke to ci dobrze zrobi.

Adaś:
Słysząc wszelkie informacje o biesiadzie westchnąłem. ÂŻal mi się zrobiło, a bo i sam miałem ochotę się napić, to znaczy ja zawsze mam ochotę, ale wtedy była taka ochota ochota! Jeszcze raz westchnąłem słysząc dalsze opowieści, po czym powiedziałem do elfa:
-Widzicie mówiłem żeby jechać za tym gońcem?!
Ale zaraz mi się humor poprawił, jak tylko siadłem do ciepłej strawy oraz przechyliłem pierwszy kubeczek. Teraz o wiele lepiej się słuchało! Aż tu nagle usłyszałem wypowiedź Gorna, na początku miałem ochotę powtórzyć Gest Melkiora, no ale ostatecznie stwierdziłem, że jeden komentarz najzupełniej wystarczy w tej sytuacji.

Gorn Valfranden:
Bez słowa założyłem kaptur i poszłem nieco rozeznać się w okolicy.

Hagnar Wildschwein:
Zaiste okolica była malownicza... ale, ale... to nie ta historia. Albo i ta?

"Zaiste, okolica była malownicza!

Dwa stawy pochyliły ku sobie oblicza

Jako para kochanków: prawy staw miał wody

Gładkie i czyste jako dziewicze jagody;

Lewy, ciemniejszy nieco, jako twarz młodziana

Smagława i już męskim puchem osypana.

Prawy złocistym piaskiem połyskał się wkoło

Jak gdyby włosem jasnym; a lewego czoło

Najeżone łozami, wierzbami czubate;

Oba stawy ubrane w zieloności szatę."

Gorn Valfranden:
ale tu ładnie,może jeszcze coś znajdę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej