Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ballada o Hemis
Melkior Tacticus:
<facepalm> Zrobił to na tyle głośno że aż "plasnęło". - Wybaczcie mojemu towarzyszowi, on nie obyty w ludowych świętach i obyczajach jak widać. Tu podjadł żuru parę łyżek, jak się okazało zeżar wszystko z michy. - Można jeszcze dokładke? Spytał gospodyni a potem zwrócił się do Gorna.
- Ja wiem że wy tam na kontynencie co noc sracie po gaciach i wypatrujecie zagrożeń ale... kurwa Gorn! Jesteśmy w gospodzie pośrodku niczego gdzie ci zacni ludzie sobie po prostu piją. Bo tak nakazuje tradycja, a tradycja to rzecz święta. Więc zepnij poślady albo wychędoż jakąś dziewke to ci dobrze zrobi.
Adaś:
Słysząc wszelkie informacje o biesiadzie westchnąłem. ÂŻal mi się zrobiło, a bo i sam miałem ochotę się napić, to znaczy ja zawsze mam ochotę, ale wtedy była taka ochota ochota! Jeszcze raz westchnąłem słysząc dalsze opowieści, po czym powiedziałem do elfa:
-Widzicie mówiłem żeby jechać za tym gońcem?!
Ale zaraz mi się humor poprawił, jak tylko siadłem do ciepłej strawy oraz przechyliłem pierwszy kubeczek. Teraz o wiele lepiej się słuchało! Aż tu nagle usłyszałem wypowiedź Gorna, na początku miałem ochotę powtórzyć Gest Melkiora, no ale ostatecznie stwierdziłem, że jeden komentarz najzupełniej wystarczy w tej sytuacji.
Gorn Valfranden:
Bez słowa założyłem kaptur i poszłem nieco rozeznać się w okolicy.
Hagnar Wildschwein:
Zaiste okolica była malownicza... ale, ale... to nie ta historia. Albo i ta?
"Zaiste, okolica była malownicza!
Dwa stawy pochyliły ku sobie oblicza
Jako para kochanków: prawy staw miał wody
Gładkie i czyste jako dziewicze jagody;
Lewy, ciemniejszy nieco, jako twarz młodziana
Smagława i już męskim puchem osypana.
Prawy złocistym piaskiem połyskał się wkoło
Jak gdyby włosem jasnym; a lewego czoło
Najeżone łozami, wierzbami czubate;
Oba stawy ubrane w zieloności szatę."
Gorn Valfranden:
ale tu ładnie,może jeszcze coś znajdę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej