Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ballada o Hemis

<< < (8/21) > >>

Melkior Tacticus:
Burak pochwycony przez myszołowa w końcu elgł sile grawitacji i spokał się głową Gorna. - Zły to znak, skoro warzywa z nieba spadają. Rzucił śmiertelnie poważnym tonem.

Hagnar Wildschwein:
I tak Wam wesoło płynął czas... Jak zwykle skorzy do wyznań i opowieści, do podśmiechujek i innych krotochwil z każdą godziną popadaliście w lekkie zmęczenie. Wszak pierwsza to wasza podróż na wozie, pierwsza w życiu całym, a co tu dużo gadać, wyprawa również dla Was rzecz nowa. Elf do tej pory z postawą godną herosa sterczący na żerdzi z tyłu wozu teraz jakoś dziwnie wtulił się w szczeble wozu drabiniastego. Lutmir, od początku rozlewający swe zacne krasnoludzkie cielsko pośród oheblowanych desek teraz wydawał się jeszcze bardziej miękki i kosmaty (zapewne jak jego sny). Gorn, jak przystało na wielkiego wojownika, spał i chrapał przeraźliwie, nie ruszały go nawet wyboje. Tylko Adamus zachował resztki godności i zaśliniony drzemał oparłwszy się o Gordiana. I tylko ta ślina trzymała woźnicę przy zmysłach. A może to zwyczajna zapobiegliwość? Zapobiegliwie mogłoby być rozbić obóz. Albo jechać czym prędzej, nawet nocą po mało uczęszczanych szlakach? Przydałby się pewno jakiś mag czy inny kuglarz, ale pech chciał, że takiego na podorędziu nie macie to i trzeba radzić sobie w ten przykry, przyziemny sposób.

Lutmir:
Lutmir zbudził się nagle słysząc bardzo niepokojący dźwięk. Rozejrzał się wokół z przestrachem w oczach, już chcąc alarmować zaspaną załogę pojazdu o nadchodzącym niedźwiedziu. Potrzebował chwili, by uświadomić sobie, że to nie warczący zwierz, a jego własny brzuch wydawał owe budzące lęk odgłosy. Odetchnął głęboko i przeszedł do pozycji siedzącej.-Gordianie? Przydałby się chyba jakiś postój, powinieneś zrobić sobie przerwę.-Powiedział ze szczerą troską w głosie, bo naprawdę martwił się o stan woźnicy i własnego żołądka. Z doświadczenia wiedział, że nic tak nie dodaje sił na wyprawach jak wódka zagryzana suszonym mięsem i wesoło trzaskający ogień.

Gorn Valfranden:
Zbudziwszy się powiedziałem-ma racje,prześpij się trochę,odrobina snu nikomu nie zawadzi.No to jak?,zatrzymujemy się i rozbijamy obóz czy jedziemy dalej?

Hagnar Wildschwein:
//Powiedzmy, że do wozu przymocowane jest kilka latarni więc coś sobie tam oświetlicie. Przy okazji wóz wyłożony jest kocami z grubo plecionej wełny, znajdzie się też jakaś marna owcza skóra.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej