Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ballada o Hemis
Lutmir:
Idziem, akurat mam odebrać nowego kuca to będzie jak znalazł. Starego mi ukradli, kiedy podróżowałem z Efehindon. Dodam, że faktycznie był stary. W dzisiejszych czasach mniej niż w pięciu wędrować nie ma jak.-Powiedział ze smutkiem kiwając głową i pilnując się, by butelki w jego torbie nie brzęczały zbyt głośno. Naturalnie to nie była kradzież. Jeśli mają przejść przez to cało, będą potrzebować odpowiednich zapasów, a Domenikowi przecież na tym właśnie zależało.-Tacticus powiadasz? Z tych, o których myślę?
Melkior Tacticus:
- Ta z tych, to moja rodzina zalicza się już do tak zwanych "tych"? Wiadomo bowiem że rodziny z gatunku "tych" były znane. Mniej lub bardziej pozytywnie.
Lutmir:
Ano. Niektórzy pewnie mogliby tak powiedzieć.
Adaś:
//:Jakby była jakaś różnica czy pogrubione czy nie -,-
-Toś ty słynny syn Aragorna? Patrz nie poznałem cię, ostatni raz chyba w krukach cię widziałem.-Powiedziałem do Melkiora, łącząc wszystkie fakty z przeszłości. Wiedziałem że skądś mi się wydał znajomy, a teraz to wiedziałem już wszystko.
Powolutku wyszedłem za wszystkimi z klitki, podpierdzielając jeszcze jedną butelkę Domenicowi. A co jakiś zapas na drogę musi być, a żelaznej rezerwy nie wypada od razu opróżniać. Co prawda czy podróż do Chojnic była opłacalna, jakoś mnie to nie przekonywało. No ale ważne że przynajmniej Oni mieli jakiś plan, bo ja nie miałem najmniejszego pomysłu co tu zrobić. A ponad to w Ekkerund chyba już nie było czego szukać, co by nie było najprawdopodobniej wszystkie informacje poszły z dymem na wysypisku.
Melkior Tacticus:
- Miałem wtedy kilka lat Adamusie, nie dziwię się żeś mnie nie poznał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej