Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak dobrze być już w domu!

<< < (7/13) > >>

Gordian Morii:
- Aha, kolejni. - powiedziałem wzruszając ramionami - Czy któryś z nas wygląda jakby miał kasę? - odparłem "temu większemu".
- Jechaliśmy do miasta, żeby tę kasę zdobyć gdy jacyś skurwysyni zaatakowali nas i zniszczyli cały nasz towar, bo im się chyba wóda nie podobała. I teraz jesteśmy w dupie, bo nawet nie chcieli nas w tym mieście przenocować. Także darujcie sobie, bo mnie już to przestało śmieszyć. Zapieprzasz człowieku przez pół wyspy, żeby sprzedać to nad czym trudziłeś się przez kilka dobrych miesięcy a przyjdzie Ci kilku skurwieli, którzy w sekundę pozbawiają Cię całego dobytku i przy okazji Was możliwości jakiegoś tam niepewnego zarobku. Więc jak chcecie tę kasę to ja wam mogę pokazać, gdzie te łajzy się ukryły. - powiedziałem do bandytów. Nie wyglądali na zbytnio okrzesanych, a i w sumie nie mieliśmy do stracenia nic prócz tego notatnika, który raczej nie byłby spełnieniem marzeń dla osób takich jak te, które spotkaliśmy. Ja zaś słynąłem z ciętego języka, więc czemu by nie wybić im z głów napaść?

Perswazja

Mohamed Khaled:
E, Zbyszek... Co on tam pierdoli - zapytał ten mniejszy.
A bo ja wiem? Chodź się napić wódki, bo jeszcze nas zanudzi na śmierć - powiedział drugi i znikł w krzakach. Mina twojego towarzysza to:  <huh>. Jedźmy dalej, bo jeszcze nas kolejni zaatakują... I pojechaliście. Trzy godziny. Tyle wam zajęło dotarcie w obrzeża domostwa. Z domu radośnie wybiegły dzieci, a w drzwiach stała żona. Opatulona jakimś futrem.
Rozglądając się, ujrzałeś rzekę. I nagle coś Cię tknęło. Czy dom twojego celu też nie leżał nad rzeką?

Gordian Morii:
- Nie powinnaś wychodzić. Leonardo powiedział mi coś o Twojej chorobie, ale nie do końca potrafił powiedzieć co Ci jest. Nie mam zbyt dużo czasu, gdyż pewien elf z Atusel wysłał mnie z zadaniem pomocy pewnemu człowiekowi, który nota bene będzie mieszkał gdzieś tutaj w pobliżu. Więc jeśli mogę jakoś pomóc, mów. Postaram się zrobić wszystko. - powiedziałem do kobiety.

Mohamed Khaled:
Talseis? zapytał Leonardo - Już? Tak szybko przysłał pomocnika? - zapytał ku twojemu zdziwieniu. Jednak chwilę potem upewniłeś się, widząc budowę z tyłu chatki.

Gordian Morii:
- Tak, to on mnie przysłał. - odparłem nieco zdziwiony, że takie zrządzenia losu chodzą po ludziach na tej wyspie.
- Powiedzcie mi tylko co tutaj się dzieje, bo wspominał coś o jakichś zatargach z ojcem. Jeśli chodzi o zwierzęta leśne, to mogę pomóc wam schwytać je i później nawet sprzedać z zyskiem na przykład na arenę, a z ojcem mogę porozmawiać, potrzebuję jedynie do tego jak najwięcej informacji... a i wejdźmy do środka, bo tu może być niebezpiecznie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej