Dzięki geokinezie Isentor zamienił wąski strumień energii magicznej na swojej dłoni w drobne ziarenka piasku. Zbliżył się do krat, wyciągnął rękę z zaciśniętą pięścią najdalej jak to było możliwe, po czym przepuścił przez ciało energie magiczną. Drobinki ziemi, które trzymał w dłoni zaczynały się powielać formując postać jakiegoś humanoida. Energia magiczna wyzwalana tuż przy kratach iskrzyła się spalając skórę na dłoni mistrza, po sali rozniósł się nieprzyjemny odór palonego, ludzkiego mięsa. Resztkami opanowania Isentor zdołał wytworzyć glinianego golema po czym szybko wycofał dłoń z krat, od łokcia nie pozostał na ręce ani kawałek mięśni. Jego lewa ręka była samymi kośćmi.
- Golemie stań obok wejścia i obezwładnij z zaskoczenia intruzów.Golem kiwnął głową na znak zrozumienia, bo choć sam nie potrafił mówić dobrze rozumiał słowa swojego Pana. Czekali, mijały kolejne minuty, w końcu do pomieszczenia zawitał jeden z czarnych magów, miał przy sobie dziwny amulet i puszkę z gazem.
- Wasz mistrz pójdzie teraz ze mną.Czarny mag uniósł puszkę przed siebie, gdy ciężkie łapy golema spadły na niego z góry łamiąc mu kark.
- Golemie rzuć mi ten amulet, szybko!Sługa wypełnił rozkazy pana wręczając mu amulet. Isentor przyjrzał się błyskotce, nie miał pojęcia jakimi zaklęciami wyzwalającymi została obłożona. Musiał improwizować. Odrzucił amulet golemowi karząc mu go zniszczyć. Bestia posłusznie wykonała rozkaz, energia magiczna zgromadzona w amulecie wybuchła przy próbie zgniecenia amuletu rozsadzając golema na drobne kawałki gliny i gruzu. Ze zniszczonego amuletu wyparowała mgiełka czarnej energii magicznej, klatki zniknęły.