Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bractwo Ciemności

<< < (105/148) > >>

Rakbar Nasard:
Gdy bestia umierała, adept ze stratą w oczach patrzył na tę sytuację.
- Pierwszy raz widzę demony, ale ten... jest wyjątkowy i piękny. Idealna powłoka, ciało silne, elastyczne i wytrzymałe. - dumał nadal nad kałużą lawy. Kiedy się ocknął, zauważył leżącego towarzysza, całego we krwi. Nie powiedział więcej już nic.

Fakiron:
- Co robimy mistrzu? Z Aragornem... Nie jest za dobrze...

Izabell Ravlet:
- Karma jest suką - mruknął, zbliżając się do towarzyszy. Podczas walki nie miał zbytnio szans cokolwiek zrobić, toteż czekał, wiedząc, że magowie sobie poradzą. Widok zmasakrowanego dracona spowodował u niego dziwne, mieszane uczucia. Obrzydliwość krwi i rozrzuconych wnętrzności nie zadziałała na niego. Z jednej strony nie żałował (chwilowej) utarty jego osoby, a z drugiej czuł się dziwnie. Jakby Aragorn na to zasłużył, ale gdyby coś nie poszło tak jak pójść powinno, to była by to spora strata.

Isentor:
Isentor podbiegł do leżącego na ziemi Aragorna, włożył mu tyle organów ile się dało na swoje miejsce, można powiedzieć, że po prostu wepchnął je do rany, po czym zaczął leczyć jego rany. Na oczach uczniów organy zaczęły się regenerować, krwotok ustał, skóra na brzuchu zarosła się. Isentor upadł obok Aragorna lecąc niemal na twarz, zwymiotował gęstą, czarną krwią. Leżał oddychając ciężko.

Canis:
Salazar tak patrzył i patrzył...wszedł do środka i poszukiwał swojej koszuli i reszty ekwipunku... Widząc Isentora i Aragorna, pomyślał (o dziwo). Nie chciałbym być witalitą... Po czym rozejrzał się dookoła po całym burdelu w pomieszczeniu.
- No przytulnie tu i bardzo zachęcająco do odwiedzin...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej