Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Izabell Ravlet:
- To i tak są komfortowe warunki - mruknął Darlenit. Nie pamiętał konkretów co do jego poprzedniego pojmania, ale tam było dużo gorzej. Zobaczymy, co przyniesie czas.
Isentor:
- Wiem, że są tutaj sami magowie, ale czy zna się ktoś na otwieraniu zamków?
Canis:
Zamków? Nikt... widać po oczach. Pomyślał ale się nie odezwał tylko patrzył na swój ogonek.
Elrond Ñoldor:
- Ehh... Przejebane. Jak zwykle - mruknął tylko pod nosem. Zastanawiał się kto to wymyślił tą całą czerwoną rudę. Powinno się ją zebrać całą i wywalić do jakiegoś wulkanu. Albo w kosmos. Bogowie to naprawdę zabawne istoty. Kurwa mać.
- A może się pomodlimy? Ofiara z krwi też byłaby na miejscu. Zawsze można sobie trochę skóry nadgryźć.
Malavon:
-Zabawy z zamkami to chyba nie w naszej mocy jednak. Przydałby się inny plan...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej