Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bractwo Ciemności

<< < (5/148) > >>

Malavon:
-Jeszcze ja się z wami przejdę.

Elrond Ñoldor:
- No i elegancko - powiedział odpalając fajkę jakimiś dziwnymi patyczkami, które zakosił Aragornowi. 'Zaralki'.
- To co, zbieramy się?

// Wydaje mi się, że uwzględniłem każdego uczestnika w pierwszym poście. Jak kogoś nie ma to pisać, najlepiej na priv.

Izabell Ravlet:
- Ja też. Oby znowu nie napierdzielali bronią palną, bo nic nie zrobię..

Fakiron:
- Skoro jesteśmy w komplecie,ruszajmy.

Isentor:
Oba księżyce rzucały srebrną łunę na dżunglę wokół wieży, noc była wyjątkowo spokojna, ciszę przerywało jedynie huczenie sów. Zebrawszy niezbędny ekwipunek, osiodłaliście konie i wyruszyliście w stronę Atusel. Podróż była długa i mozolna, Isentor zabronił się zatrzymywać. Następnego dnia w południe udało się wam dotrzeć do portowego miasta, odstawiliście konie do stajni.
- Przede wszystkim musimy coś sobie wyjaśnić. Jeśli każę coś zrobić, to ma to zostać zrobione. Jeśli czegoś zabraniam, to nie dla żartów. Nie chcę być świadkiem chojrackich wyczynów, zabawy w bohaterów i niesubordynacji. Udajemy się do miejsca, gdzie nie będzie czasu na drugie podejście, macie tylko jedno życie i zadbajcie o nie. Nie będę nikomu przeszkadzał w ewentualnej próbie samobójczej, do momentu, w którym nie zacznie zagrażać i nam, wtedy sam zostanę katem. Czy to jasne?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej