Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Fakiron:
Fakiron pocharatany przeturlał się do Elronda.
Izabell Ravlet:
Sekunda szoku, kolejna, by sięgnąć po miecz i trzęsą do wyskoku zza Isentora. Darlenit był mu wdzięczny, ale wierzył, że ów sobie poradzi. Trzeba się było zająć przeciwnikami. Najbliższy, wcześniej celujący w maurena dostał srebrnym ostrzem po łapach. Kilka palców upadło na podłogę. Z zakrwiawionymi dłońmi był bezbronny. Szybkie pchnięcie w brzuch zrobiło swoje. Darlenit szybko wydobył miecz i ruszył ku kolejnemu. Następny był dźgający jaszczurkę. Salazar się nim "zajmował", więc mauren czekał w pogotowiu.
1/8 (ten Salazarowy)
Isentor:
//Opisujcie dokładnie gdzie zadajecie ciosy i jakie obrażenia one czynią, bo po prostu będę je uznawał za zwykłe zadrapania i odwdzięczał się śmiertelnymi ciosami przeciwników.
//Fakiron krwawi z wybitego oka, jego płuco jest w strzępach, nerka przebita, a ten turla się w najlepsze po całym pomieszczeniu? Serio?
Fakirion zaczął się dusić pod wpływem własnej krwi z rozerwanego płuca. Po czym doznał wstrząsu.
Elrond Ñoldor:
- Hej skurwysynie! - zachrobotało.
Elrond siłą mortokinezy złapał za kark ostatniego z żyjących przeciwników. ÂŚcisnął, skręcił i złamał mu kark. Wszyscy przeciwnicy byli martwi.
0/8
Malavon:
Jakby się uspokoił, więc wyjrzałem zza baru. Wyglądało na to, że reszta przeciwników leżała na ziemi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej