Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Dragosani:
- Zapewne - stwierdził wampir. - Osobiście wole miecz, niż łuk. A tym bardziej broń palną. Za dużo huku, dymu, a i ładowanie trwa zbyt długo. Chociaż trochę racji masz, jak już walnie, to nie ma na to mocnych. - Skrzywił się lekko. - Dlatego trzeba będzie uważać. Ale wątpię też, aby wypuścili nas na pole ostrzału obrońców. To byłoby po prostu głupie.
Mogul:
- Bez pogawędek teraz, zapieprzać do miasta. Czekać na dalsze polecenia gdy ujrzymy wrogą armię. To w jaki sposób teraz podróżowali było praktycznie niemożliwe. Pomijając pogodę, która zdawała się teraz uginać przed armią, BPP dążyło do swojego celu.
- Bądź gotów Kratosie, przygotuj się i zastanów czy podołasz temu. Sztandar głośno trzepotał na wietrze.
Arya:
Napełniła swój kołczan do pełna. Porzuciła zamiary dalszego zwalania drabin. Zastrzeliła jednego z wrogów stojącego parę metrów od niej po czym schowała szybko łuk i wyciągnęła tarczę z toporem. Zasłoniła się, ile mogła i ruszyła na jednego ze słabiej...opancerzonych atakujących. Po szybkiej wymianie ciosów uśmierciła go. Zbiegła w dół schodów, po drodze napotykając kolejnego nieproszonego gościa. Odbiła jego cios mieczem tarczą, cofając się lekko. Wymierzyła cios w jego prawą nogę, ten jednak zablokował cięcie. Po dłuższej chwili zmagania, przedarła się przez jego ochronę, zabijając go ciosem topora prosto w sam środek klatki piersiowej, przy okazji zostając obryzganą jego krwią. Wyciągnęła broń z jego ciała i biegła dalej, odbijając tarczą cios jeszcze innego atakującego. Przedarła się przez tłumy obrońców będących pod bramą i przystanęła pod jakimś domem, by chwilę odpocząć.
Hagmar:
Ekkerund: 22:30
Ork był coraz bliżej muru. 15m. 10m...
BPP.
//Pozostało 60km.
Anette Du'Monteau:
Niziołek wypalił z kuszy do orka celując prosto w szyję. Bydlę nie powinno przeżyć takiego strzału.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej