Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Arya:
Po raz kolejny wychyliła się poza mury, tym razem celując w dół, prosto we wroga wspinającego się po drabinie. Wypuściła cięciwę, jednak zbytnio trzęsły się jej ręce by trafić dobrze, jednak wroga postać i tak spadła. Podbiegła do drabiny i z pomocą jakiegoś innego obrońcy odepchnęła ją od muru. Przy okazji koło jej głowy przemknął bełt, zapewne wystrzelony przez jakiegoś kusznika. Ponownie się ukryła i przygotowywała do zrzucenia kolejnej drabiny.
Malavon:
Jakąś chwilę odpoczywałem na murach, ale uznałem że znów mogę się wynurzyć i poczęstować ludzi na dole czymś ciekawym. Zmierzyłem wzrokiem pole bitwy. Taran właśnie brał się do roboty, a reszta nie przerywała ostrzału. Skupiłem w sobie część mocy jaką posiadałem i wypowiedziałem ponownie zaklęcie.
-Anoshu izosh ruash uphu grash! Powietrze nad grupami łuczników i kuszników pociemniało. Część wystraszyła się wiedząc co nastąpi, ale druga część zdawała się jeszcze niczego nie nauczyć. Nie musiałem długo czekać by energia przemieniła się w grad śmiercionośnych kul. Lodowe odłamki spadały i trzaskał kości każdemu kogo trafiły. Wśród nich znaleźli się tym razem także piechurzy.
Magia wody: Gradobicie
383/400x Strzelec wroga
2998/3000x Mięso armatnie
996/1000x Piechota
575/600x Kusznik
Hagmar:
Ekkerund: 22:16
Wróg wspinał się mury, obrońcy nie nadążali zrzucać drabin. Malavonowe zaklęcie uszkodziło poważnie wieżę oblężniczą. Obrońcy dostrzegli też orka pędzącego z pochodnią w stronę słabego punktu muru.
Rikka Malkain:
Więc gdy dotrzemy na miejsce walczyć będziesz wręcz. Ja pewnie zostanę gdzieś z tyłu z łukiem. Jak dla mnie to dużo lepsze niż kotłowanina w centrum bitwy. Ponoć te krasnoludy mają tyle broni palnej, że mogą wyposażyć w nią całą armię. Mówią, że kula z czegoś takiego przebije nawet najcięższą zbroję. Współczuje tym, którzy pójdą na pierwszy ogień, kule błądzą łatwiej niż strzały.- Mówiła jadąc dalej, chyba powoli zbliżali się do miasta.
Anette Du'Monteau:
Blaze przemykał po murach niczym młody kociak. Pokonywał dystans do miejsca, gdzie znajdował się wspomniany na naradzie kanał. Zabójca dostrzegł podejrzanego orka, który również kierował się w tamtą stronę. Niziołek zapobiegawczo naładował swoją kuszę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej