Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Rikka Malkain:
Kiwnęła głową próbując to jako tako zrozumieć. Sprawa faktycznie nie była prosta. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać, czy i ona ze swoją wampirzą krwią mogłaby sobie kiedyś z czymś takim poradzić. Wydawało jej się, że tak. Z drugiej strony sama myśl o tak złożonej przemianie w coś tak małego jak nietoperz sprawiła że niemal dostała zawrotów głowy. Ciekawe jakby się czuła wisząc pod sufitem?-Zastanawiam się tylko, jak to wszystko się ma do mnie.
Mohamed Khaled:
Meteory znaczy się? - zapytał Mogula, podjeżdżając do niego na swym koniu - Tak. Umiem takim czymś pierdolnąć, o czym mogłeś się przekonać w siedzibie szwadronu, podczas rozpierdzielu.. - rzekł wspominając tamtą akcję. Zagrożeniem jest jednak to, jak dobrze zauważyłeś - druga strona. Mógłbym zrobić tyle, ile dam rady. Zawsze jednak w armii Khera może być jakiś mag, który zmieni tor...
Dragosani:
Draga również ciekawiła ta kwestia. Jak zdolności typowo wampirze mają się do dhampirów?
- Na to pytanie ci nie odpowiem, niestety - rzekł po chwili. - ÂŻyję już... bardzo długo, ale nigdy nie słyszałem o dhampirze, który opanowałby tę technikę. Jednak przez prawie całe życie nie słyszałem też o wampirze, używającym magii, a teraz sam z niej korzystam. Może nie z takiej typowej, jaką władają magowie, ale też się w pewnym sensie liczy.
Malavon:
Wciąż oszołomiony ostatnimi wrażeniami smakowymi, spojrzałem przed siebie. Armia przeciwnika właśnie nadciągała. Szybkim ruchem ściągnąłem rękawy szaty z rąk i wcisnąłem ich końce pod karwasze. Nie chciałem by część ubioru przeszkadzała mi w czasie rzucania zaklęcia. Zogniskowałem swój wzrok na grupach kuszników oraz strzelców. Pobrałem odpowiednia ilość energii z wnętrza siebie, po czym wyciągnąłem dłonie przed siebie. Nie spuszczając spojrzenia z swojego celu, wypowiedziałem inkantację.
-Anoshu izosh ruash uphu grash! Słowa podziałały jak magiczny kondensator. Zgromadzona przeze mnie moc uwolniła się i wytworzyła nad nieszczęśnikami sporą chmurę, z której po chwili zaczęły sypać się lodowe kule. Długi czas nie używałem tego zaklęcia, a dziś była idealna okazja. ÂŻadnych przyjacielski jednostek, tylko czyste pole i wróg. Z zadowoleniem obserwowałem jak grad zabija żołnierzy.
Magia wody: Gradobicie
391/400x Strzelec wroga
3000x Mięso armatnie
1000x Piechota
587/600x Kusznik
Hagmar:
Ekkerund 21:21
Siły obronne miasta czyli słynny Hufiec K'Obronie liczył sobie dwa tysiące zakutych w stal, mithril i co tam jeszcze było, wojowników. Do tego dochodzili przeszkoleni mieszkańcy, tych było jakieś trzy tysiące. Atmosfera była nerwowa, w końcu wróg znalazł się na tyle blisko że łucznicy i inni strzelcy mogli rozpocząć ostrzał. Oczywiście wróg też odpowiada ogniem. I to zaporowym!
BPP, 23:00.
//Za 5 postów dotrzecie do Karczmy
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej