Tereny Valfden > Dział Wypraw

Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund

<< < (14/74) > >>

Gordian Morii:
Tak, wszystko zaczęło się wreszcie przecierać. Wojska szły dość równo, dowódca dowodził, jakieś tam zaopatrzenie pewnie też ruszyło. Owinąwszy się szczelnie płaszczem przyszły niedoszły myśliwy drzemał w siodle, z powodu tego, że ostnimi czasy szczerze nie miał kiedy przyłożyć głowy do poduszki. Jechali, a góry rosły w oczach.

Dragosani:
- To technika opracowana przez wampiry żyjące tysiące lat temu. Jeszcze za czasów świetności Numenoru, przed Wielką Wojną - Drago zaczął odpowiadać na pytanie młodej kobiety. Wbrew pozorom odpowiedź nie była wcale taka łatwa. Szczególnie dla kogoś, kto nie jest wampirem i pewne odczucia nie są dla tej osoby normalne. - A jak to robimy... hm... po pewnym treningu jesteśmy w stanie związać swoją wolę z ciałem do tego stopnia, że możemy niejako wydawać mu rozkazy na bardzo elementarnym poziomie. Nie tylko kazać mu coś tam robić. - Pomachał ręką. - Bo to każdy potrafi, lecz zmieniać jego formę. Należy skupić się na własnym ciele i... cóż, przemienić je. To dla nas naturale, lecz wymaga sporej siły woli, więc trening i poznanie odpowiednich technik jest niezbędne. Tak jak, walka mieczem, dajmy na to. Niby każdy mógłby złapać za broń, ale bez treningu i tak nic z tego nie wyjdzie. Eh... Ciężko to wyjaśnić osobie, która nie jest wampirem. Jeśli zaś chodzi o taką a nie inną formę, to ma ona związek z genezą naszej rasy. Według legendy pierwsze wampiry są efektem klątwy, oraz pokąsania przez właśnie nietoperza.

Hagmar:
Ekkerund. 21:00

Ostrzał miasta trwał dwie godziny i w sumie to gówno zrobił. Jedynie brama została lekko uszkodzona. Kher był zdesperowany, posłał połowę sił do walki. 5 tysięcy wojownikó wyposażonych w drabiny, taran i wieżę oblężniczą ruszyło do ataku.

400x Strzelec wroga
3000x Mięso armatnie
1000x Piechota
600x Kusznik

Do murów mają 150m.

Mogul:
BPP zbliżała się do Ekkerund, jeszcze trochę zostało, lecz śpieszyli się.

Arya:
 Arya ze strzępek rozmów przechodniów dowiedziała się, skąd to zamieszanie. Szybkim krokiem pokonywała ulice, aż dotarła do miejsca w pobliżu bramy. Przepychała się przez całe tłumy ludzi, aż wreszcie odnalazła wejście na mur. ÂŚlizgając się po stopniach prowadzących na górę, naciągnęła kaptur na głowę. Weszła i rozejrzała się po oddziałach wroga. Pierwszą rzeczą, którą odczuła, był strach przed taką ilością wrogich postaci. Zła była na siebie, że nogi poniosły ją aż tutaj, do Ekkerund. Ale skoro już tu była, to zamierzała chociaż trochę pomóc. Przykucnęła, drżąc z zimna. Zimne podmuchy wiatru na murze wcale nie pomagały. Zdjęła z pleców łuk i trzymała go teraz na kolanach, by móc go użyć w najbliższym czasie. Rozejrzała się po osobach będących niedaleko niej. Zastanawiała się, komu dzisiaj przyjdzie zginąć. A może nawet jej samej.
 W ciągu dwóch godzin właściwie nic nie robiła, tylko zerkała na poczynania wroga. Teraz wyciągnęła strzałę z kołczanu i nałożyła ją na cięciwę. Lustrowała ruchy najbliższych wrogów, którzy teraz ruszyli do ataku. Czekała na właściwą chwilę, aż zbliżą się na tyle, że łucznicy zaczną strzelać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej