Tereny Valfden > Dział Wypraw

Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund

<< < (2/74) > >>

Hagnar Wildschwein:
///A ja wyskoczę. Nawet dwa razy. Raz to: wyskakuję, że krasnoludy to w Ekkerundu mają co najmniej broń jądrową.

Dwa krasnoludy prześcigły machinę wojenną. Pokaźną machinę wojenną... Nie zastanawiając się nad myślą techniczną swoich pobratymców zdążyli na przemowę władcy. Tam Domenik dostrzegł Aragorna i ruszył w jego kierunku. Hagnar trzymał muszkiet w pogotowiu i zaczynał dostrzegać zalety pełnej płyty Domenika, która działała jak idealny taran w tej chwili. Wildschwein poczuł się dziwnie zagrożony w swojej koszulinie na grzbiecie.
-Znaleźlimy sie- sapnął Domenik. Po chwili sapał z nim i drugi krasnolud.
-Jak sytuacja? Czekać bedziem aż sie przebijo i wtem ich bydziem prać?

Anette Du'Monteau:
Blaze załatwiał ostatnimi czasy wiele spraw. Dziś między innymi przebywał w krasnoludzkim mieście Ekkerund. Właśnie wychodził przez dach domu, w którym pertraktował z jednym kmiotem. Niziołek otarł swój pancerz i broń podręczną szmatą, po czym zlazł do zaułka obok domostwa. Rozejrzawszy się uprzednio wyszedł na otwartą przestrzeń miasta. Nagle usłyszał jakieś bicie dzwonów i alarmy.
-Co do cholery? - zapytał sam siebie. Kruk zaczął szukać jakiegoś w miarę ogarniętego w sytuacji krasnoluda.

Gordian Morii:
Był późny wieczór, gdzieś tam daleko na północy miasto krasnoludów sposobiło się do obrony przed najeźdźcą, tu jednak atmosfera była całkiem inna. Co prawda, ktoś tam biegał i krzyczał, że walka, że napaść, że coś tam, ale jednak Efehidon żyło sobie swoim życiem i nie myślało nawet o tym by zbytnio przejąć się tym co dzieje się w Ekkerund. Oczywiście mowa tu o poziome zwykłego obywatela.
Gordian jednak był trochę bardziej empatyczny, postanowił jechać, wziął więc i zgłosił się na wyprawę, chociaż nie wiedział dokładnie jak odsiecz dotrze do tego krasnoludzkiego miasta. Wiedział o przejściach przez pamiętną kopalnię srebra, ale czy to tędy droga?

Malavon:
Jako banita bywałem ostatnimi czasami w różnych miejscach. Moje stopy zaprowadziły mnie do Ekkerund, krasnoludzkiego miasta na Valfden. Przebywałem tutaj już dłuższy czas, ale czegoś takiego wcześniej nie uświadczyłem. W całym mieście waliły dzwony i bito na alarm. Ulice wypełniały się rozochoconymi krasnoludami i podróżnikami łaknącymi pieniędzy. Ja jednak nie należałem do tych drugich, no może odrobinę. Ale na pewno nie do tych pierwszych. Trzymając swój kostur ruszyłem przed siebie w kierunku głównych bram. Za murami moce maga średnio się przydają. Chyba, że używali by mnie jako starszego asystenta do spraw chłodzenia piwa. Nie mniej liczyłem na nieco bardziej ciekawe zajęcie. Uśmiechnąwszy się pod kapturem, podreptałem spokojnie przed siebie.

Nikolaj:
Malutkie skrzydełka łopotały w mroźnym powietrzu. Wokół był mrok i las. A Ekkarund coraz bliżej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej