Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Nawaar:
Kharim nie przejął się słowami maga. A, że czekanie już go wnerwiało postanowił zapytać.- To kiedy wyruszamy panowie i panie?.
//Poczekamy zobaczymy.
Hagmar:
//Teraz tak. Jest 22 IV 16 roku II Ery, godź. 18:60 czyli 19:00
Grupa w Efehidonie czyli BPP - Biedna Pierdolona Piechota.
Na rynku zebrało się całe dwa tysiące ochotników, głównie zamożniejszych mieszczan którym ewidentnie się nudziło. Nad całą tą kupą próbował zapanować Vernon Ravnblod, jeden z ważniejszych ludzi na służbie "Barona Jaszczurki" zwanego też "Czarnym Skurwielem". Człowiek wydawał rozkazy i grupował ludzi i nieludzi w oddziały. dopadł do Mogula.
- Throm ka! Z rozkazu hrabiego mam ci przekazać dowództwo i to. - wręczył orkowi sztandar. - I przekazać byście ruszali bez zwłoki.
Ekkerund, równolegle do wydarzeń w stolicy. Przed bramą i murami tłok jak w ulu. W prowizorycznym centtrum dowodzenia siedzi Aragorn, Aggromor, Adamus, Hagnar i Domenick oraz przybłęda Blaze. Reszta oczekuje rozkazów.
- Blaze, jaka szkoda że jeszcze oddychasz. Atakuje nas Kher i 11 tysięcy jego ludzi.
- Musimy się utzrymać do przybycia posiłków po które posłał Hrabia. Mury są mocne bo to naturalna skała. Granit. Problemem jest brama i odpływ ścieku. Krata czyni go najsłabszym punktem obrony. Mieliśmy się tym zająć w zeszłym miesiącu... Nizoiłek idź przekazać rozkazy; Strzelcy i ewentualni magowie na mury, część piechoty też. Reszta broni bramy.
Rikka Malkain:
Rikki wydawał się lekko speszona po uwadze Drago, wydawało jej się że potrafi dobrze ukryć swoją rasę. Nigdy nie zastanawiał się nad tym, czy wampir może ją tak po prostu "wyczuć". Z drugiej strony jedyny z jakim do tej pory miała do czynienia to jej ojciec. Zerknęła nagle na grupę z bractwa. Na Valfden jest mnóstwo rycerzy. Twarz jej stężała na myśl, że to mogą być akurat CI, ale szybko odwróciła głowę i odgoniła te myśli. W końcu wyruszyli.
Nawaar:
Krasnolud spojrzał na multum ludzi i nieludzi zebranych na rynku. Dawno nie widział tak zorganizowanej wyprawy ucieszył się widząc, tylu śmiałków. Jednocześnie Kharim trzymał się swoich, czyli paladynów oni w końcu mieli wyższą rangę od niego i ich powinien słuchać. Dlatego wsiadł na wiernego kuca i czekał, aż dadzą znak do wyruszenia w stronę miasta krasnoludów.
Melkior Tacticus:
Do grupy dołączył też Melkior, komu jak jak komu ale jemu wypadało się stawić najbardziej. Gdzieś pośród tłumu odnalazł "swoich". Podszedł w pobliże Draga i reszty myśliwskiej konfraterii.
- Czołem panowie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej