Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Gordian Morii:
Jako że chwała zwycięstwa w żadnym z wypadków nie należała do mnie wróciłem do namiotu i pochowałem do toreb wszystkie mikstury, które mi pozostały. A było tego całkiem sporo, gdyż z miksturką, którą oddał mi krasnolud straciłem tylko jedną.
Nikt nie kwapił się też to "zabaw" z wiwernami, więc przynajmniej ja mogłem się do czegoś przydać w tej kwestii. wyjąłem zza pasa swój nożyk myśliwski i podszedłem do potworów wycinając z nich wszystko to, co wyciąć potrafiłem.
Najpierw upuściłem całą krew, gdyż ten składnik był najbardziej ulotny. Wyszło z tego dwa sporej wielkości wiadra, które prawie od razu zacząłem przelewać w wielkie pięciolitrowe baniaki, które wcześniej służyły do przechowywania alkoholu odkażającego rany. Wystarczyło przepłukać to wszystko wodą i można było zbierać do tego krew. Później podszedłem do ogonów obydwu bestii i ostrożnie usunąłem żądła, uważając by nie uszkodzić worków jadowych, gdyż ktoś mógł się na tym znać i tej jad również pozyskać.
Gdy obydwa żądła leżały już obok krwi, z łap bestii wyrwałem pazury podwadzając każdy z nich nożem. Tych było w sumie dwanaście. Następne w kolejce były oczy, serca i wątroby. Kolejno cztery, i po dwie sztuki. Usunąłem je delikatnie wycinając je z miejsc, których uczyła Aksja, czy tam Asja... Nigdy nie miałem pamięci do imion nauczycieli. Teraz trzeba było zająć się najgorszą częścią. Skórą. Bestie były ogromne, więc i skóry było na nich całkiem sporo. Posuwając się od łba w kierunku ogona powoli ściągałem skórę wielkich gadów dzieląc je na płaty kilku metrów kwadratowych, które łatwiej było przetransportować.
Po skończonej pracy spakowałem wszystko na jeden z wozów, na którym już nie było żadnego zaopatrzenia i zanotowałem wszystko na kartce. Podszedłem do Aragorna i podając mu pergamin powiedziałem.
-Rozdziel wśród tych, który to cholerstwo ubili... A i nie ma za co.
Pozyskałem:
12 pazurów czarnej wiwerny
2x żądło czarnej wiwerny
40m2 skóry czarnej wiwerny
90 litrów krwi czarnej wiwerny
2x serce czarnej wiwerny
2x wątroba czarnej wiwerny
2x oczy czarnej wiwerny
Rikka Malkain:
Odetchnęła. No, wreszcie koniec. Rozejrzała się po polu i nie dojrzała już nikogo, kogo trzeba by dobić. Nikogo, kim nie zajęliby się jeszcze krępi brodacze. Gdzieś na horyzoncie, niedaleko Aragorna i krasnoludzkiego króla, imienia którego nie pamiętała, dostrzegła orka ze sztandarem BPP. To był ten sam, który poprowadził ich do boju. Uśmiechnęła się i ruszyła w tamtą stronę. Ocalałe oddziały z Efehindonu zaczęła zbierać się pod swoją chorągwią.
Arya:
Spojrzała znacząco na towarzysza. Tylko tyle mogła zrobić, nie była w stanie wypowiedzieć tego głośno.
Nawaar:
Kharim spojrzał na dziewczynę z wyrzutem w oczach. - Nic nie mówcie. Domyśliłem się. Krasnolud wszedł do namiotu gdzie leżały zwłoki maga, chciał się pożegnać. - ÂŻegnaj przyjacielu, zwaśniła nas jedna sytuacja mam nadzieję, że mi wybaczyłeś to niech Zartat ma cię w opiece. Rycerz pożegnawszy się chwycił jeszcze Kratosa, za rękę i opuścił namiot czekał na dalsze rozkazy, albo powrót do domu.
Izabell Ravlet:
Darlenit wytarł skrwawiony miecz o jakieś truchło i zbliżył się do znajomych.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej