Tereny Valfden > Dział Wypraw

Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund

<< < (66/74) > >>

Arya:
Arya przeniosła wzrok z ogniska na Aragorna. W milczeniu mu się przyglądała. Kusiło ją, by wrócić do walki, jednak została. Nie była w stanie się poruszyć.

Hagmar:
Dracon pokiwał przecząco głową, mił nadzieję że Arya zrozumie iż ojcu jej dziecka nic już nie pomoże. Chyba że sam Zartat zdejmie klątwę. Parsknął ze śmiechu na samą myśl o tym. Spojrzał no pole bitwy. Zaraz będzie koniec.


5000/6000x Mięso armatnie

Arya:
Czasem w smutku ludzie płaczą. Jednak jest też taka rozpacz, na którą nawet nie ma się siły płakać. Można tylko siedzieć nieruchomo, w ciszy. Taka właśnie rozpacz dopadła dziewczynę. Przez jej głowę przetaczało się tyle ponurych myśli, że na żadnej nie mogła się skupić. Po prostu siedziała, wpatrując się w kończącą się powoli bitwę.

Nikolaj:
Nikolaj patrzał z boku. Naciągnął strzałę na cięciwę. Zadziwiało go jak wszyscy dobrze walczą w hemisowych ciemnościach. ÂŁuk wymierzył trochę wyżej, naciągnął i strzelił. Strzała ze świstem poleciała w powietrze, i po łuku uderzyła w pole bitwy. Jeden z wrogich piechurów oberwał w obojczyk. Szyp przebił się do płuc. Nieszczęśnik pluł krwią. Bąbelki zbierały mu się wokół nosa i ust. Upadł na kolana.
Wampir naciągnął kolejną strzałę i po chwili wypuścił. Tym razem na głupiego wojaka, który miał czelność biec na stojącego, niczym posąg Nieśmiertelnego. Strzała przeszyła krtań i poleciała dalej. Ten też złapał się za ranę, upuściwszy oręż. Zachwiał i runął na ziemię. Drapał pazurami darń, chcąc bliżej doczołgać się do Nikolaja.
Ale nie było czasu na obserwację. ÂŁuk schował szybko na odpowiednią zawieszkę na plecach, wyciągnął miecz i sztylet i mając skrzyżowane bronie sparował atak z góry, który spadł na niego niespodziewanie. ÂŁysy żołdak bez górnych siekaczy zaatakował. Wampir kopnął go nagle w brzuch. Zrobił krok do przodu, zaatakował obiema broniami z lewej, zakręcił się w piruecie, zaatakował drugi raz. Nagle się zatrzymał i pchnął z obydwu stron. Pierwsze dwa ataki nie zadziałały, zostały dosyć szybko odbite, ale nagły zwrot i pchnięcie zaskoczyło łysego. Teraz z zaskoczona minął gryzł ziemię.

5003/6000

Arya:
Jednak nie mogła tak dłużej usiedzieć. Wstała i zaczęła krążyć tam i z powrotem niedaleko namiotu. Rozmyślała nad tym, co teraz pocznie. Jednocześnie postanowiła, że się nie podda tak łatwo. Rzuciła groźne spojrzenie więźniowi, po czym minęła go i dalej zaczęła chodzić w kółko. Po chwili stanęła jak zamurowana. Do jej głowy wkradła się myśl o bracie i ojcu Kratosa. Czy po jego śmierci nadal grozi jej niebezpieczeństwo z ich strony? A może udałoby się ich jakoś... unicestwić?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej