Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Mohamed Khaled:
A Kratos leżał na tyłach, coraz to wolniej oddychając. Z jego pięciu ran postrzałowych wyciekała krew. Jego nogi... Roztrzaskane.. Maskara...
Aurius:
Zakonnik zauważył znajomego krasnoluda.
-Przeszedłeś podstawowy trening rekruta, prawda? Więc czekaj. Aurius zaczął się przyglądać nieprzyjemnej ranie. Wyglądało, że bacznie ją bada. Delikatnie położył okutą rękę na wystającym kawałku bełtu. Wydawało się, że zaraz jakimś magicznym sposobem go usunie. Jednak paladyn wyszarpnął pocisk z całą siła i odrzucił go na bok. -Musisz sobie teraz jakoś radzić, pocisku już nie masz. Ja nie mam czasu cię dokładnie opatrzyć. Zgłoś się, gdy będzie spokojniej. Po tych słowach zakonnik odwrócił się i chwycił za młot. Akurat włączył się do walki gdy w ich kierunku biegł jeden z najemników. Ten miał na sobie już jakiś lepszy pancerz niż pozostali. Paladyn parł naprzód. Przeciwnik wyprowadził proste uderzenie zza głowy, lecz Aurius zablokował je rękojeścią młota. Napastnikiem aż wzdrygnęło, gdy poczuł silny opór zakonnika i jego srebrnej broni. Brodaty mężczyzna nie patyczkował się i rąbnął tamtego w ramię obuchem. Broń wgięła zbroję i zmiażdżyła kości przeciwnika. Słychać było nieprzyjemne chrupnięcie. Napastnik poleciał na ziemię, a zaraz za nim drugie uderzenie, które roztrzaskało jego klatkę piersiową.
Mogul:
Z każdą sekundą przybywało nowych ofiar rozrzedzając wrogie wojska. Na razie szło wszystko po ich myśli, zmęczenie dawało się wszystkimi we znaki, teraz trzeba było wytrwać. Ta myśl przewodziła orkowi, który wraz z resztą towarzyszy pchał niestrudzenie w stronę Khera. Oczywiście, znalazłby się jego chory następca, ale gdyby nie on, Valfden straciłoby o wiele mniej ludzi, którzy powinni się jednoczyć, nie poróżniać jak to tutaj miało miejsce.
zabici/na całość
Wróg:
3574/6000x Mięso armatnie
2332/3000x Piechota
800/800x Strzelec wroga
700/700x Kusznik
Hufiec:
272/4000
BPP
176/3000
Nawaar:
Krasnolud poczuł ulgę, po wyjęciu bełtu wstał z ziemi. - Dziękuję paladynie sam sobie, bym go nie wyciągnął. Kharim postanowił się wycofać do tyłu, aby go opatrzyli. Zauważył wtedy, leżącego Kratosa na ziemi jak i również namiot medyka. Rycerz chwycił go i zaciągnął do namiotu rzucił na łóżko. - Zajmijcie się nim, jak i mną ja jeszcze mogę walczyć, ale potrzebuję pomocy. On jest w bardzo ciężkim stanie. Zakonnik usiadł na leżance, obok maga.
Arya:
Po zabiciu kolejnych kilku przeciwników wreszcie go ujrzała. Przestraszyła się na dobre. Zabiła jeszcze jedno mięso armatnie. Zauważyła, że Kharim bierze go w stronę namiotów. Popędziła za nimi. Po drodze zabiła kolejnego napastnika. Dotarła do nich. Rzuciła spojrzenie Kharimowi i przyjrzała się ranom Kratosa. - Proszę cię, przeżyj...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej