Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Hagnar Wildschwein:
-Paczaj brat!- powiedział Domenik łapiąc chwilę oddechu. Napór od schodów baszty malał, coś się musiało wydarzyć. Tymczasem brodacz skierował spojrzenie Hagnara, dzielnie dającego wsparcie Aragornowi i królowi i osłaniając ich od ognia strzelców napastnika.
-Paczej!- powiedział raz jeszcze, bo wciągnięty w wir boju Hagnar nie dosłyszał. Spojrzeli razem.
Odparci za potężną cenę krwi wrogowie cofali się nadwyraz sprawnie. Bez chaotycznego porzucania broni i proporców oddawali pole. Brodacze z Ekkerund nie mogli pozwolić na taki odwrót. Odnaleźli siłę w ich słabości i runęli na zastępy przeciwnika. Nawet jeden popierdolony magus ruszył do ataku, ale szybko go uciszyli.
-Razik jeszcze? Chyrniem na nich?!- pytał Wildschwein. I znów, drugi raz tej nocy, pytał pustki, bo Domenik już dawno był na murze i dopadł do Aragorna. Jeden i drugi zrozumieli się bez słów po czym kransolud popędził mścić rachunki krzywd.
Mohamed Khaled:
Pomyśleć że nigdy nie zobaczę potomka... Taki los, pogodziłem się z tym już dawno temu... ÂŻegnajcie wszyscy, którzy kiedykolwiek mi pomogli... myślał mag. Nadal żył, lecz niedługo...
Aurius:
Aurius zszedł z swojego konia i odesłał go na bok. Ruszył wyposażony w tarczę oraz miecz. Jednak nim wziął się do bitki musiał załatwić jedną sprawę. Schował klingę do pochwy, jedynie tarcza pozostawała w dłoni i chroniła paladyna przed ewentualnymi uderzeniami. Pomijając płytową zbroję. Zakonnik przemieścił się w pobliże głupiego maga, który zarobił parę kul. Chwycił go stalową rękawicą za bark, a potem pociągnął za sobą. Wyciągnął go z tej całej wrzawy i odrzucił na bok za własnymi wojskami.
-Leż i nie waż się ruszyć.
Mohamed Khaled:
Po cholerę mnie ratujesz?! To moje przeznaczenie! - gadał.. Tracił powoli rozumy.
Mogul:
Ork zeskoczył z konia, było zbyt niebezpiecznie na nim wystawiając się na ostrzał. Trzymając w jednej ręce sztandar, a w drugiej swój srebrny bułat próbował zbliżyć się do Kratosa. Ujrzał go już chwilę wcześniej, lecz niestety nic nie mógł zrobić. Teraz była sposobność nie zostania zranionym i uratowania towarzysza. Zablokował cięcie mięsa, odepchnął go i ponownie zablokował nadchodzące uderzenie kolejnego. Pierwszy przeciwnik już powracał, ork zdzielił go przez łeb sztandarem, gdzie ten zemdlał od siły uderzenia. W tym motłochu i tak już nie miał szans przeżyć. Jednak drugi dalej atakował, ork ze spokojem zablokował i ze spokojem zripostował tnąc z przeciwnej strony. Mięso padło martwe. Mogul skupiając wszystkie swoje zmysły parł do konającego maga, by pilnować go w pobliżu. Był maksymalnie skupiony, wyczulił się na każdy atak dalekiej jednostki, ostrożnie robił każdy krok. Reszta wojsk zajadle walczyła, jednak jego "gadka-szmatka" coś dała. Będąc dalej w tłumie uspokoił się lekko, gdy zobaczył, że Aurius go ubiegł.
//: ponownie odliczam od każdego dziesięciu, poproszę Cię o aktualną liczebność Ekku i liczebność BPP
//: jeśli chcesz bym sam nie odliczał lub robił to w większych ilościach to daj znać
540/800x Strzelec wroga
3280/6000x Mięso armatnie (poszło 300, Arek powiedział)
1950/3000x Piechota
674/700x Kusznik
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej