Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Nocturn:
Mag zachowywał dystans od nieprzyjaciela. Wiedział, że losy bitwy są przesądzone, jednak mimo wszystko nie lekceważył przeciwnika.
- Izipash! - wypowiedział, przywołując błyskawicę, która rozbiła się o jednego z wrogich piechurów, tym samym zwęglając jego ciało.
- Izipash! - kolejny śmiercionośny pocisk uderzył z niebios. Tym razem ucierpiał kompan poprzedniego poległego.
- Izipash! - krzyknął, kierując piorun w kolejnego z przeciwników. Jego ubranie zaczęło płonąć, a oszołomiony nieszczęśnik szybko wpadł pod miecze obrońców Ekkerund.
Rikka Malkain:
Po ataku kawalerii, Rikki opuściła szybko odziały strzelców wysuwając się nieco do przodu i wbiegając pomiędzy oddziały piechoty. Lubiła widzieć w kogo strzela i wiedzieć, że jej strzały faktycznie celu sięgają. Gdy obie armie zmieszały się ze sobą, ona znalazła się za epicentrum walki, aczkolwiek i tutaj trwała ona w najlepsze. Biegła w jej stronę dwójka tych, którzy nazywają siebie żołnierzami. Posłała strzałę w kierunku jednego z nich, pocisk szybko dotarł tam gdzie miał dotrzeć, czyli do piersi przeciwnika. Widząc jak jego towarzysz pada, drugi żołdak przyspieszył jeszcze bardziej. Cofając się powoli zaczęła naciągać kolejną strzałę. Nawet jej samej wydawało się, że nie zdąży. Nie doceniła się. Słońce jeszcze nie wzeszło, a jej wampirze pochodzenie znów dało o sobie znać. Strzała przeszyła szyje mężczyzny, gdy był już zaledwie dwa metry od dhampirki.
//To będzie dwóch mniej panów z mięsa armatniego.
Nawaar:
Krasnolud natchniony, słowami czerwonego rzucił się w wir walki nie mógł sobie pozwolić, na to stanie w miejscu. -Do Atakuuu. Kharim rozpędził kuca w pewnym momencie zeskoczył i rzucił się na wrogów z kiścieniem i tarczą. Jednocześnie zobaczył jak radzi sobie mag w sumie całkiem nieźle mu to szło przyznaję. Na drodze rycerza stanęło dwóch przeciwników z wyjętymi sztyletami. Jeden z nich zaatakował od frontu drugi zaś z boku, Zakonnik zablokował jeden atak w głowę tarczą słychać, było zgrzyt metalu o metal, aż się iskry sypały następny z mięsa armatniego chciał wbić sztylecik między żebra krasnala, lecz ten zablokował atak kiścieniem na tyle skutecznie, że mu go wytrącił. Stali teraz, przez chwilę by ponowić atak, kiedy nagle krasnolud upadł i ranił jednego srebrnym kiścieniem w stopę z racji tego, że nie miał tam osłony upadł z połamaną nogą. Drugiego przeciwnika załatwił toporem trafiając go w udo, nawet udało mu się przeciąć tętnicę krwi było, co nie miara, ale trzeba było ich dobić. Dlatego się do tego zabrał jednego z połamaną stopą uderzył toporkiem w szyję, uszkodzona została tętnica, po kilku sekundach padł, drugiego zaś uderzył w głowę kiścieniem pęknięta czaszka i wypłynięcie mózgu świadczyło o tym, że przeciwnik umarł.
36o/800x Strzelec wroga
2971/6000x Mięso armatnie
974/3000x Piechota
554/700x Kusznik
Mohamed Khaled:
Mag leżał na ziemi, ledwo oddychając. Czuł, że tu jest jego koniec. Czuł, że więcej nie wróci...
Hagmar:
//Obie armie kotłują się
550/800x Strzelec wroga
3290/6000x Mięso armatnie (poszło 300, Arek powiedział)
1960/3000x Piechota
684/700x Kusznik
zabici/liczba żywych
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej