Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Mogul:
Mogul dalej pamiętał o jednej rzeczy. Większość jego wojsk nie była bardzo dobrze wyszkolona, jednak posiadali najważniejszą cechę - zapał. Ork musiał go jeszcze bardziej rozniecić, by każdego zmotywować, pozbywając się resztek strachu z serc sojuszników. - Wróg naciera, nie poddaje się. Najpewniej ma przewagę liczebną, odebrał już wiele żyć i odbierze ich jeszcze dużo. Jednak nie poddawać się, trwać w celu, zdać sobie sprawę, że tworzymy historię i każdy z nas jest jego częścią. Do góry łeb, niech się ugną pod potęgą wspólnoty którą tworzymy. Podniósł głos do granic swych możliwości. - Już niedługo zabawimy w karczmie dzielny ludu, odniesiemy razem sukces. Ochraniać swe plecy, współpracować, nieustępować i razem zwyciężyć. Jednak przede wszystkim... tutaj przerwał tak, że każdy już wpadł w trans który rozgrzał ich serca. Posłał miecz do przodu, ukazał sztandar raz jeszcze jednocześnie krzycząc. - ...KILL THEM ALL!
//: a takie skojarzenie -
//www.youtube.com/watch?v=4kQMDSw3Aqo
Hagmar:
Kher był szalony ale nie do końca, zauważywszy posiłki idące do miasta nakazał odwrót z Ekkerund i skupił swe siły w obronną formację. A raczej próbował...
//Wróg stara się jak najszybciej wycofać z miasta. Ci co są na murze widzą posiłki. Oczywiście krasnoludy z Ekkerund ruszyły w pogoń.
Mohamed Khaled:
Aaaaaaa! - krzyknął, i rzucił się w wir walki. Nie czuł strachu, czuł jedynie gniew. I chęć mordu...
Anash! Krzyknął zeskakując z konia. Skupił energię, tak by powstał granat magmy. I to właśnie ten pocisk poleciał w jednego Piechoty
Anash!
Wyjrzał zza zasłony. Granat był już w pogotowiu. Wymierzył w jednego z nich - tych zwanych strzelcami wyborowymi, i rzucił. A raczej pocisnął. Pocisk przeleciał przez pole, po czym trafił w klatę. Pocisk rozsadził przeciwnika na strzępy.
Anash!
wymówił ponownie. Skumulował energię w dłoni, i tak właśnie narodził się granacik. ÂŚmiercionośny dla każdego podróżnego. Zamknął oczy, po czym otworzył i rzucił. Kolejny pocisk przeleciał przez pole trafiając w kusznika.
Anash!
Wymówił. Teraz skumulował ponów energię, i stworzył śmierć. Rzucił pocisk w nadbiegającego kusznika, który stykając się z nim...padł na ziemie bez głowy. Na jej miejscu leżała tylko pustka.
Anash!
Wykrzyczał szybko. i skupił moc. W jego ręce zaczął powstawać granat magmy. Ten szybko cisnął psioniką w atakującego na niego piechotnika. Chwila, opary kurzu, i truchło. Granat rozjebał mówiąc nagrzeczniej jego górną część ciała.
Anash!
Wykrzyczał raz jeszcze. Znów skupił moc, i już po chwili w jego ręce błyszczał granacik. Bum! Granat poleciał na jednego z Mięs armatnich. Który to już był? Sam nie wiedział... Granat trafił w dupę. Rozsadziło ją, wywalając gównem na jego kolegów.
Podbiegł do nabiegającego piechura, i dźgnął go w ramię. Chwycił się za ranę, ale nadal blokował cięcia. Krew mu się lała, ciosy słabły. I to wykorzystał mag. Podkosił go i wbił miecze w serce
Jeden był z głowy, i tym razem był to piechur. Popchał go na ziemie, i ciął mu...
Wściekł się. Uniknął ciosu, wstał i adał serie ciosów, lecz skurwiel zablokował. Znów się mocno wkurzył. Z kontrował cios, odskoczył i wbił widowiskowo miecze w klatę, i szyję. Padł kolejny...
Widząc ucieczkę wroga, zaczął szukać Khera wzrokiem. Nie mógł sukinsyn uciec...
Mogul:
Wrogą armię dopadła już kawaleria czyniąc jej duże szkody i praktycznie uniemożliwiając spokojny odwrót. Na polu bitwy rozpętał się chaos dla wrogich jednostek, atak był na tyle skoordynowany, by nie pozwolić nawet na czystą obronę. BPP zaczął zbierać swoje pierwsze krwawe żniwo. Gdzieś tam w tłumie szalał sztandar i jego właściciel doglądając swojego jak i innych bezpieczeństwa.
//: odliczam od każdego powiedzmy 10, wrogie jednostki zmieszały się już z przyjaznymi, czyli reszta powinna normalnie móc atakować. Oczywiście Aruś stwierdza dokładniej wszystko. Dolicz tyle ile chcesz plus powiedz jak teraz wygląda sytuacja na polu
390/800x Strzelec wroga
2710/6000x Mięso armatnie (poszło 300, Arek powiedział)
1000/3000x Piechota
584/700x Kusznik
Hagmar:
//Kratos... jaką ty masz osłonę tutaj? Kratos bezmyślnie pędzący na wroga został kilkukrotnie postrzelony. Cud że kule z muszkietów nie zniszczyły ważnych narządów. Trafiło cię pięć pocisków. Jeden w prawe ramię, jeden trafił w udo i utkwił w kości. Reszta trafiła w klatkę piersiową. Jesteś ciężko ranny. Masz roztrzaskane kości udowe.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej