Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Nawaar:
- Tak jest. Krzyknął krasnolud i ustawił kuca, obok reszty jeźdźców nie mógł się doczekać walki, która odbywała się w dolę można było stwierdzić, że rajcowała go ta wojna. - Proponuję zawody, kto ile wrogów zabije stawką będzie satysfakcja kto za?. Tak, aby trochę urozmaicić. Dodał rycerz.
Rikka Malkain:
Wśród owych dystansowców swoje miejsce znalazła także Rikki. Ciężko było tu mówić o jakimś celowaniu. Biorąc przykład z innych, zwyczajnie naciągnęła cięciwę i posłała strzałę w górę. Zgodnie z jej przypuszczeniami powinna ona spaść gdzieś przed murami Ekkerund. Nawet jeśli nikogo nie trafi, podobnych strzał wystrzelony w tej chwili całe mnóstwo.
Arya:
Arya była już naprawdę zmęczona całą walką i ledwo chodząc na nogach, zbierała co ruch strzały z poległych i uzupełniała kołczan. W ciągu tych kilku godzin zabiła niezliczoną ilość wrogów i niezbyt dobrze się z tym czuła, chociaż że walczyła za dobrą sprawę. Nałożyła ostatnią strzałę z kołczanu i wycelowała w strzelca wroga, który stał niedaleko niej, jednak skupiał teraz uwagę na kimś zupełnie innym. Trafiła, nie tam gdzie chciała, jednak się tym nie przejęła i już na powrót zdjęła tarczę z pleców i osłaniając się nią, zaczęła zbierać strzały. Uzbierawszy połowę, dobyła topora, widząc jak jeden z przeciwników chce zadać ostateczny cios obrońcy. Podbiegła i wbiła mu topór w plecy. Na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie i z taką miną właśnie skonał. Uratowany człowiek posłał jej tylko wdzięczne spojrzenie i z powrotem rzucił się w wir walki. Opadała z sił. Wydawało jej się, że ma złamanych kilka palców u lewej ręki. Właściwie to bolało ją wszystko. A diabli wzięli tą bitwę. Zaczęła coraz to gorzej przeklinać pod nosem.
Wtem oślepił ją nadlatujący meteor i poczuła ciepłe dmuchnięcie wiatru. Po odzyskaniu wzroku rozejrzała się po okolicy. Niektórzy byli równie wstrząśnięci jak ona. Jak dobrze, że to nie w nas celują.. Pojawiła się w jej sercu iskierka nadziei, że przybyła pomoc. Z nowo narodzonym entuzjazmem pomknęła bliżej murów, a tam znowu schowała się za jakimś budynkiem.
Patty:
Z racji pełnej zbroi płytowej i uzbrojenia, zajęłam miejsce w pierwszej linii, wśród kawalerii. Dobyłam srebrnego miecza i ściągnęłam z pleców tarczę, mocując ją przy lewym ramieniu. Nie miałam żadnej długiej broni, niestety, przydałaby się, ale teraz było na to za późno. Ale i tak nie każdy miał oręż tego typu, więc przynajmniej się nie wyróżniałam. Bojowy rumak zaparskał, raz po raz uderzając kopytem w ziemię. ÂŚciągnęłam delikatnie wodze, odetchnęłam i czekałam na rozkaz ataku.
Hagmar:
W okolicach baszty Hagnara szalał Aragorn wraz z grupą krasnoludów. Nie dopuszczali dzielnie nikogo. Czarna klinga latała na wszystkie strony. Jeden z buntowników został po prostu ścięty a drugi stracił ramię obrywając "przez przypadek". Gdzieś tam obok szalał król Aggromor. Dziad przeżył jakimś cudem ale wyglądał jak gówno. Ba! Wszyscy powoli zaczynali tak wyglądać. Dracon poczuł uderzenie w boku i zobaczył tępy wyraz jakiegoś soldata któremu pękł mosiężny patyk od walnięcia w mithril. Czarny zlitował się nad nim i po prostu skręcił kark psioniką. By chwilę potem zarąbać jeszcze dwóch klientów.
400/800x Strzelec wroga
2720/6000x Mięso armatnie (poszło 300, Arek powiedział)
1010/3000x Piechota
594/700x Kusznik
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej