Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Mohamed Khaled:
Wziąłby mi ktoś moje wyposażenie do Ekkerund? zapytał towarzyszy, który razem z nim wyszli z karczmy. Oni w stolicy, a oblężenie w Ekkerund. Hemis. Straszna to pora w tym roku. To właśnie teraz postanowił zaatakować Kher? Pojebało go? Przecież śnieg zablokuje im dojście... Zrobią tam z niego miazgę.. I dobrze myślał sobie mag
Mogul:
- Chujowo, że jest hemis. Strasznie nienawidzę tej pory roku. Okej, niech wam się przyjże mordy jedne, kto tu dowodzi? Rzekł Mogul wychodząc z karczmy.
Aurius:
-Zapewne najbardziej doświadczony. Słyszałem, że ty nieco się znasz na dowodzeniu baronie.
Rikka Malkain:
Z zasłużonego odpoczynku cieszyć się Rikki zbytnio długo nie mogła, nie jeśli zewsząd dochodzą głosy o ataku na krasnoludzkie miasto Ekkerund. Wypadało wskoczyć na konia i pognać jeśli nie w samo centrum wydarzeń, to gdzieś gdzie można dowiedzieć się o owym ataku kilku rzeczy. Miejscem takim z pewnością było Efehindon. Już w mieście, nogi doprowadziły ją pod progi najsłynniejszej tutejszej karczmy. O ile wzrok jej nie mylił, gromadziła się tu pokaźna całkiem grupka wojów, żołnierzy i rycerzy szykujących się najwyraźniej do wymarszu. Oczywiście wokół nie brakowało też kilkakrotnie większej rzeszy wszędobylskich gapiów.-Dobry wieczór! Dokąd to się panowie wybierają?-Zapytała grupę z przed karczmy.
Patty:
- Fama głosi, że Ekkerund, krasnoludzkie miasto, zostało zaatakowane. Zbieramy się, by ruszyć z bratnią pomocą - otaksowałam spojrzeniem nowo przybyłą. Wydawała się zbyt krucha, by walczyć w bitwie, ale jednocześnie było w niej coś znajomego... Przygryzłam wargę w zamyśleniu, ale do niczego nie doszłam - Przyłączysz się?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej