Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Mirty II - ujawnienie upiora
Canis:
Waszym oczom ukazała się postać o wzroście jednego metra, małe ciuszki, duża głowa w stosunku do całego ciała, wielkie szpiczaste uszy i wielkie czarne ślepia...
- Hm... a pomógł byś Gremlinowi uwolnić się z okowów? Musiałem użyć pewnych sztuczek, by ktokolwiek zechciał mi pomóc... spędziłem tu już wystarczająco wiele czasu. Jestem Malahar. Dziękuję za uwolnienie, mogę dalej robić swoje... a tak, wioskę Mirty zostawię w spokoju, mam inne plany, ba, ty ... hmmm Rakbarze Nasard, też je znasz. - Powiedział i mrugnął swymi wielkimi oczętami. wpatrując się tobie w oczy. Poczułeś, jakby czytał ci w myślach.
Rakbar Nasard:
- Niech zgadnę... podszycie się za kogoś innego? Manipulacja? Ukaż swe plany, łotrzyku.
Canis:
- Jesteś adeptem magii... ja jestem pełnoprawnym magiem... tylko innej rasy niż ty. Param się mocami umysłu. Wszystko co widziałeś to były tylko iluzje, którymi manipulowałem nie tylko wami, ale też więzieniem moim. Zrozumcie, będąc zamkniętym parę tysięcy lat i widząc stale to samo, gdy ci co mnie ukarali zniknęli stąd zostałem tu całkiem sam... Zdołałem zwrócić uwagę rok temu... czy dwa pewnej grupy... lecz nie rozwiązali mojego problemu, musiałem zmienić taktykę. Jak widać - podziałało. - powiedział i delikatnie skinął głową.
- Niemniej jednak, szlachetny nie jestem, mam to w genach, po tatusiu. - Powiedział i wrednie zachichotał. - Chcesz wiedzieć, gdzie czarny klif? już ci mówię, na południowym krańcu wyspy, na wschodniej jego części piętrzą się klify, lecz tylko jeden jest wiecznie w cieniu swych braci. Tam siedzibę mamy my. Lecz, to, że znasz lokalizację miejsca, nie znaczy, że zastaniesz tam to, czego byś chciał.
- A teraz, pozwolicie mi wyjść, czy spróbujecie mnie zatrzymać? - Zapytał używając dziwnych umiejetnosci by unieść się ponad ziemię, w kierunku otworu w suficie.
Rakbar Nasard:
- Nie, nie zatrzymam cie. Na czarnym klifie zjawie się, prędzej czy później, ale na pewno. Powiedz mi, czy kiedy tam dotrę, spotkam podobnych tobie? Dasz słowo, że nie będę powitany tam, jako wróg?
Canis:
- List jest kierowany dla bandytów, nie dla przypadkowych gapiów. żegnajcie. - Powiedział, pomachał łapką i odszedł.
- Ja słyszałem o nim, takie bajki były o gremlinach, puchate małe stworzonka, pijące słodkie nektary, bądź słodkie pieczywa zmieniały się w gremliny. Przywódcą był Traumata Malahar. - Powiedział próbując sobie przypomnieć bajki. - No nic, idźmy stąd, skoro załatwiliśmy to, to nam ten wieśniak za usługę musi zapłacić, a do domu trzeba isć bo tu zimno... w domu będzie cieplej... napali się w kominku...
Widziałeś, ze mróz działał na niego niezwykle dziwnie... brak logicznego myślenia, ładu i składu w wypowiedziach coraz bardziej się ujawniał. Musk (muskuł mózgu) wchodził w stan letargu... Salazar próbował wdrapać się na powierzchnię przez dziurę w suficie, dosięgnął rękoma do krawędzi i pomału się wdrapywał na zewnątrz.
Ty jednak nie traciłeś pewnej koncentracji, zauważyłeś na ziemi, tam gdzie był Malahar, pewne drogocenne przedmioty:
Nazwa: złoty pierścień
Wartość: 60 grzywien
Nazwa: srebrna laska
Wartość:100 grzywien
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej