Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krwawe hordy III: Warownia kości
Nawaar:
- Ciemno i wali stęchlizną. Krasnolud zasłonił twarz. - Nauczyliście się, może zaklęcia światła?. Ja nie zdążyłem, a to ułatwiło by przejście. Zwrócił się do dwójki wojowników.
Patty:
- Przypadkiem tak - odparłam i skupiłam energię. Zaklęcie było dość proste, więc i energii nie potrzebowałam za wiele - Elisash! - nad głową pojawiła mi się kula magicznego światła, rozświetlając mrok. Biła naprawdę mocnym światłem. Przez chwilę mrużyłam oczy, póki nie przywykły do tej specyficznej jasności - Teraz powinno być lepiej.
Nawaar:
- ÂŚwietnie, od razu lepiej. Teraz tu, tylko wali stęchlizną, to ruszamy.
Mogul:
- Chcę coś sprawdzić jeszcze. Wzbierając w sobie troszkę gniewu Mogulowi udało się zamanifestować na demonicznej ręce malutką iskierkę przeskakującą na palcu. Zbliżył on ją do głowicy pochodni, która buchnęła ogniem. - Woow. A jednak. Tworząc małe spięcie i dotykając suchszej strony pochodni ta zaczęła się palić. Zaczęliście iść przed siebie.
Nawaar:
-Ciekawe, rzeczy potrafisz Baronie, będzie jeszcze widniej miło. Krasnolud ruszył, za towarzyszami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej