Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krwawe hordy III: Warownia kości

<< < (11/24) > >>

Nawaar:
Gdy krasnolud zasłaniając się tarczą, zobaczył jak do ataku ruszyła Patty, powalając w pięknym stylu przywódcę. Kharim skinął głową w jej stronę, również nie chciał pozostawać bierny i kontynuował atak. Jeden z bandytów ujrzawszy, że jego kompani padają wpadł w gniew zrobił się czerwony i ruszył w moją stronę z dwoma sztyletami zakonnik był gotów odeprzeć atak i to zrobił. Plądrownik, obydwoma sztyletami chciał ciąć w brzuch i żebra paladyna. Jeden ze sztyletów został odbity uderzając głownią kiścienia, z racji mocnego uderzenia bandzior nie mógł go utrzymać i wypuścił z dłoni. Następny atak w żebra Kharim cudem, go uniknął blokując atak tarczą dało się usłyszeć zgrzyt metalu. Krasnolud opuścił kiścień na ziemię i w tym samym momencie dobył topora. Rycerz padł na kolana sztylet hieny powędrował dalej swoim torem ciąć powietrze, w tym momencie Kharim uderzył ostrzem w kolano, które zostało uszkodzone bandyta się przewrócił na ziemię, wył z bólu więc krasnolud postanowił skrócić jego męki uderzeniem centralnie w tętnice szyjną. Krew buchnęła na wszystkie strony, plądrownik tylko chwycił się za szyję i umarł.

Przywódca - ogłuszony i ranny
3x Plądrownik

Patty:
Nie przejmując się zupełnie zagrożeniem ze strony bandytów ujęłam miecz oburącz i rzuciłam się na jednego z plądrowników. Zręcznie zbiłam sztylety, wykorzystując przewagę dłuższego i cięższego ostrza. Jeden udało mi się wytrącić z jego rąk, a gdy człowiek cofnął się, przestąpiłam krok do przodu, uderzając straszliwie znad głowy. Klinga z obrzydliwym chrzęstem wbiła się w jego obojczyk, doskonale pomiędzy szyją, a ramieniem. Nie tracąc czasu na wyciąganie ostrza, wyciągnęłam kiścień. Jeden z bandytów zaatakował mnie, uderzając mieczem. W ostatniej chwili zdążyłam ściągnąć tarczę, ostrze bez szkody ześlizgnęły się po stali. Wtedy srebrna kula na łańcuchu zadzwoniła złowrogo, gdy potrząsnęłam lekko kiścieniem, ważąc go w dłoni. Zawinęłam nim, uderzając zamaszyście z boku. Miecz nie mógł nic poradzić straszliwej broni. Huknęłam go przez ramię, poprawiłam z drugiej strony, doskonale wykorzystując bezwładność zawieszonej na łańcuchu kuli. Pierwsze uderzenie mógł wytrzymać, drugiego nie za bardzo, zmiażdżyłam mu kości w obu rękach. Gdy pochylił się, przyciskając ramiona do brzucha, zamachnęłam się, uderzając znad głowy. Mózg rozprysnął się na kawałki, obryzgując wszystko dookoła. Mało elegancka śmierć. Odwróciłam się do ostatniego wroga, przemieściłam na miejsce obok niego. Obuch już zataczał okrąg, uderzając go w bok. Próbował zastawić się mieczem, ale z łatwością przełamałam blok. Odepchnęłam go gwałtownie telekinezą i uderzyłam szerokim zamachem w kolano, miażdżąc je. Gdy upadał, huknęłam w nieosłoniętą niczym czaszkę.
- No, to by było na tyle - mruknęłam, nie kierując słów do nikogo konkretnego.

Przywódca - ogłuszony i ranny
0x Plądrownik

Nawaar:
Krasnolud pozbierał swój ekwipunek i rzekł. -Panno Patty, bardzo ładnie walczysz. Teraz należy przesłuchać dowódcę. Rzucił te słowa stronę czerwonego.

Mogul:
//: Kharimie, zaakceptuję walkę, lecz będzie ona niestety gorzej oceniona. Wszystko w porządku z mechaniką jak dla mnie, ale strasznie kuje wygląd tej wypowiedzi. Proszę Cię o stosowanie znaków interpunkcyjnych w odpowiednich miejscach, bowiem bardzo to ułatwia zadanie mistrzowi gry.


- No, to teraz trzeba przesłuchać gno... Intuicja, która była wyczulona ostatnio, teraz wręcz oszalała. Mrożący w żyłach krew wrzask przerwał wypowiedź orka. Z pobliskiego domku wyleciał kłęb dymu, który pędził w stronę Mogula. Zadał śmiertelny cios przywódcy bandytów, wzleciał do góry i ponownie spikował w stronę orka. Khan w gniewie tego nie wyczuł, lecz resztka zauważyła, że zjawa otwarła usta jakby chciała coś powiedzieć. Nie zdążyła, bowiem pioruny rozerwały jej ciało.



Nawaar:
Kharim pozostawiając jeszcze w, szoku rozdziawił usta i zrobił wielkie oczy na widok zjawy. Na szczęście ork załatwił na chwilę ten problem, krasnolud ciągle pozostawał czujny rozglądając się na lewo i prawo. - Myślę, że to jeszcze nie koniec ona tu powróci. Zmartwił się krasnolud.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej