Tereny Valfden > Dział Wypraw

Konwój do kopalni srebra (19.04.16)

<< < (7/16) > >>

Canis:
Gnając wszyscy za wozami pomału ale naprawdę pomału doganialiście wozy, najbliżej był Komisarz. Nagle zatrzymał się. gdy dojechaliście do niego wiedzieliście czemu, z oddali widać było obozowisko, gdy Tylko wozy wjechały w obóz to mieszkańcy wyciągnęli broń i rzucili się w wasza stronę, chcąc bronić skradzionych wozów. widzicie, ze wozy jada dalej, na was zmierza banda przeciwników. Są w odległości 20 metrów od was.

4x Ochroniarz
3x Bandyta



Nawaar:
Krasnolud, po dłuższej jeździe w ciemnościach dojechał w końcu do komisarza. Zauważył niewielki obóz i wóz, który został mu podstępnie skradziony, a następnie się oddalał chciał po niego natychmiast iść. Kiedy nagle wylazło robactwo chcących nas zaatakować. Rycerz zwrócił się do Georga. - Panie Georgu, jako że to prze zemnie skradziono wóz zaatakuje ich pierwszy chociaż, tyle dobrego zrobię. Kharim jak powiedział tak zrobił zeskoczył z konia i ruszył w stronę złodziei. Daleko nie musiał biec, w między czasie dobył tarczę i kiścień na jego drodze stanął jeden z bandytów, który obrał sobie za cel rycerza ten wyciągając obydwa sztylety począł atak najpierw chciał uderzyć w głowę krasnoluda, chyba z racji tego że wysoki nie jest Kharim bez problemu zblokował atak tarczą. Bandyta nie czekając drugi sztylet chciał wbić mu w żebra i tym razem rycerz spostrzegł się i zblokował atak kiścieniem na, tyle skutecznie że sztylet wypadł mu z rąk. Zakonnik to wykorzystał, wyjął toporek za pasa i uderzył bezpośrednio w szyje człowieka przecinając tętnicę, krwi lało się tyle, że śnieg się zabarwił na czerwono bandyta z oczami jak pięć grzywien upadł na ziemię i umarł. Krasnolud zasłaniał się tarczą, przed ewentualnym atakiem z kuszy bądź z miecza.

4x Ochroniarz
2x Bandyta

Rakbar Nasard:
- Jednego żywcem brać! Ostatniego!
Rakbar zeskoczył z konia a lejce rzucił Brainowi, aby popilnował konia. Zdenerwowanie wypełniło go całego, nie liczył bowiem, że napad rozpocznie się wewnątrz kompanii. Zdrady nienawidził, dlatego z zapałem ruszył do ataku.
Szukał schronienia wśród drzew, aby nie być narażonym na strzały z broni dystansowej. Pierwszy nadleciał bandyta z dwoma nożami w ręce, a tuż za nim, w odległości 3 metrów, biegł jego konfrater.
Młody adept magii żywiołów wyciągnął przed siebie ręce i przystawił je do siebie.
- Heshar! – wypowiedział inkantacje, po czym z jego rąk wyskoczył płomień ognia, który uderzył w nadlatującego bandytę. Jego skóra z początku uległa poparzeniom, jednak już po chwili, pod wpływem narastającej temperatury, zdeformowała się. Jego odzienie stanęło w ogniu. Przeciwnik konał w męczarniach.
Kompan bandyty, biegnący tuż za nim nie odniósł ran. Doznał jedynie szoku, na widok okrutnej śmierci swojego towarzysza. Być może nie spodziewał się maga wśród konwojentów. Nie wiedział, że to dopiero adept, do tego bardzo młody i niedoświadczony, który potrafi, póki co, niewiele. Ta chwila wystarczyła, aby Rakbar wykonał pierwszy atak. Niestety jego miecz zsunął się z żelaznej kolczugi wroga, wprost na nieosłoniętą rękę. Miecz wbił się głęboko, przecinając mięśnie i żyły. Oprych przeraźliwie zawył, opuścił miecz i chwycił się druga ręką w miejsce rany, aby zatamować krwotok. Młody adept, wykonał kończący już atak, w głowę, aby miłosiernie zakończyć męki zbira. Rozkrwawione zwłoki padły na ziemię, metr od czegoś, co dawniej przypominało człowieka.
Po tym wszystkim, Rakbar szybko podniósł miecz swojego wroga i schował się zza drzewo. Sprawdzał jego stan. Spoglądał również na kuszę, naboje do niej, oraz dwa bandyckie sztylety, leżące opodal zwłok.


3x Ochroniarz
1x Bandyta


\\\ Mógłbyś określić w jakim stanie są te przedmioty?

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Arya:
Nie czekając ani chwili zeskoczyła z konia okrążyła obóz z lewej strony. Podczas gdy jej towarzysze rozprawiali się z wrogami, w miarę niepostrzeżenie dobiegła do sporego drzewa i ukrywając się za nim, zdjęła łuk. Wyciągnęła strzałę i naciągnęła cięciwę. Wychyliła się zza drzewa, wypatrując celu. Dostrzegła w miarę niedaleko ostatniego trzymającego się na nogach bandytę. Wymierzyła i dostosowując się do jego ruchów, wypuściła strzałę. Pomknęła, trafiając nie dokładnie tam, gdzie dziewczyna chciała, jednak i tak utknęła w boku bandyty. Schowała łuk i wyciągnęła topór z tarczą. Zasłaniając się ile mogła tarczą, podbiegła do jednego z ochroniarzy. Wpierw upewniła się, że obok nie ma innego przeciwnika, żeby jej nie zaatakował z zaskoczenia. I tak bała się, że dostanie z kuszy. Wykonała kilka zwinnych kroków i już stała przed przeciwnikiem. Ten, zaskoczony wykonał niezbyt precyzyjny ruch mieczem, który odbiła tarczą. Teraz ona wykonała cięcie, z prawej strony do lewej, które przeciwnik sparował mieczem. Wymieniła z nim kilka podobnych ataków, każde jednak zostało zablokowane. Udało jej się pokonać jego ochronę, uskakując zwinnie w prawą stronę i jednocześnie ciąć mocno jego prawe udo. Ochroniarz najwidoczniej nie spodziewał się takiego obrotu akcji, bo chwilę się zawahał. Rzuciła mu wtedy złośliwy uśmieszek, który miał być ostatnią rzeczą, którą on zobaczy. W tym samym momencie uderzyła zdecydowanym ruchem topora w jego kark, kończąc jego żywot. Padł na ziemię martwy, a Arya zaczęła rozglądać się za kolejnym napastnikiem.

2x Ochroniarz

Nawaar:
Krasnolud, zauważył jak towarzysze ruszyli w bój uśmiechnął się na ich widok. Kharim ciągle zasłaniając się tarczą ruszył w stronę jednego z ochroniarzy, którzy zostali zaskoczeni przez Aryję atakiem od tyłu. Klasyka to mi się podoba. Rzuciło mu się na myśl. Jeden z ochroniarzy widząc rycerza, przed sobą dobył miecza i zamachnął się w stronę zakonnika, chciał mu ściąć głowę lecz atak spalił dlatego, że został skutecznie zablokowany przez tarczę dało się usłyszeć głośne tarcie metalu o metal. Rycerz nie zwlekał ani chwili i pchnął przeciwnika tarczą, ten zahaczył o jedną z gałęzi i się przewrócił tracąc miecz. Krasnolud szybko dobył topór i uderzył leżącego człowieka w brzuch ochroniarz ginął w bólu i męczarniach z racji tego, że organy wewnętrzne wyleciały z jamy brzusznej. Zakonnik skrócił jego męki uderzeniem kiścienia w głowę teraz już na pewno umarł.

1x Ochroniarz

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej