Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tacticus w potrzebie! - Na ratunek Melkiorowi
Mohamed Khaled:
Kur... Moje oczy! - siadł po odzyskaniu na stołek. Musiał odsapnąć, bo zaklęcie wzięło troszkę energii z jego zasobów.
Dragosani:
Dragosani zaś zaklął. Ponownie w czasie tej akcji. Udało mu się w porę zamknąć oczy, ale i tak został oślepiony na kilka chwil. Gdy jako tako odzyskał wzrok, rozległo się walenie w drzwi, które prowadziły do kuchni. I nie brzmiało ono jak stukot przyjacielskiego kucharza, który chce aby ktoś mu otworzył drzwi, bo sam ma ręce zajęte tacką z tortem. Brzmiało raczej jak próby wywalenia tychże drzwi. W każdym razie, wniosek był jasny. Skoro wróg próbuje się dostać drzwiami od kuchni, trzeba uciekać innym wyjściem.
- Którędy najszybciej da się wyjść z twierdzy? - zapytał towarzyszy z których ktoś mógł znać ten zamek. Jak choćby Yarpen, albo inny Vernon. Znajomość planu zamku byłaby wielce pomocna w uciecze.
Mohamed Khaled:
Yarpen pewnie znał jako tako twierdze. Swego czasu Tacticus rządził szwadronem, który swą siedzibę miał akurat tu. Mag wstał. No właśnie! Długo tu siedzieć nie możemy, prędzej czy później niedobitki się tu dostaną...
Hagmar:
- Głównym wejściem które zabarykadowaliśmy 5 minut temu. Uwaga! Przez kuchnię wpadło:
30x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wojownik_Zgromadzenia
1x Boss
Mohamed Khaled:
Heshar anash grishil! Wykrzyczał zaraz po wpadnięciu bandy. Widział wśród nich wampira. Wiedział, że albo takiego spalić, pociachać mu łeb albo srebrem. Wymierzył w niego. Postanowił wybrać ogień. Bum! Zaklęcie poleciało przez salę, trafiając go. Pierw ubrania, potem skóra. Zaczął się palić, a nie mógł tego zgasić wodą. Istna męczarnia dla wampira. Coraz więcej ciała zaczęło się palić, wył nie miłosiernie. Latał po całym pomieszczeniu, próbując kogoś trafić. Ale w końcu nadszedł ten czas, kiedy padł martwy. Na miejscu jego leżały spalone zwłoki...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej