Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ave ja! Ave wy!
Mohamed Khaled:
Jak dobrze wiecie, od piętnastu lat wami dowodzę! Zawiedliście się chociaż raz?!
Nie panie! - krzyknęli wszyscy równo. Jak on mógł nimi dowodzić, jeśli służył magowi? Nie wiadomo.
Tymczasem niedaleko Aryi, i Kharima przejechało dwóch jeźdźców. Był to jakiś nordmarczyk z dwoma mieczami, i przyjaciel Kratosa. Potruchtali do Veraph.
Nawaar:
// Ale polecieliście. :D
Krasnolud, przez dłuższy czas milczał wciąż był jednak zaskoczony tym nagłym z martwych wstaniem gościa, który ponoć dawno gryzł piach. Więc gdy ujrzał go mówiącego krasnolud musiał coś powiedzieć. - Skoro go znasz to chyba nic nam nie zrobi jak myślisz? Spytał się dziewczyny, kiedy nagle zauważyli dwójkę jeźdźców. Arya chciała mu odpowiedzieć, lecz w ostatniej chwili Kharim zasłonił jej usta dłonią, którą po chwili puścił gdy przejechali.
Arya:
- Raczej nie powinien nic nam zrobić. Ale nie znałam go od tej strony. Zawsze możemy zaryzykować i się ujawnić, ale czy ja wiem... Ledwo co zwróciła uwagę a przejeżdżających. W końcu ich nie znała.
Nawaar:
- Ciężka decyzja, raz kozie śmierć jak to mówią wychodzimy razem czy pojedynczo?.
Arya:
- Skoro tak uważasz, to chodźmy. Wyjdę pierwsza, możesz iść zaraz za mną. On mnie zna, to może to nam coś pomoże. Mówiąc to, wyszła z ukrycia i powoli podeszła do Edwarda, nie odzywając się ani słowem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej