Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ave ja! Ave wy!
Nawaar:
Cholera, co tu zrobić jak zadziałać. A walić to zaryzykuję wszystko. Krasnolud dzielnie podbiegł do walczących braci i kiścieniem uderzył Dartana w głowę, po wyprowadzeniu ataku postanowił zasłonić się tarczą o ile to coś da,
Mohamed Khaled:
Dobrze by było, jakbyś go pierdolnął.. ale ten się teleportował.. I znów zaczęła się batalia, ale już finałowa... Miecze zostały schowane, ruszyła moc... Godzina, gdy nagle bracia zaczęli na siebie biec. BUM! Wielki rozprysk dymu, i obaj gdzieś zniknęli. Została tylko plama krwi. Udało się. Po tylu latach, stoczyli bój na śmierć.
Arya:
Podbiegła do miejsca zdarzenia. Upadła na kolana i zaczęła rozglądać się na boki. Pomimo że próbowała, nie zdołała powstrzymać łez. Porzuciła broń i nie odczuwała upływu czasu..
Nawaar:
Kharim stał bezradnie jak dziecko we mgle, jego atak skończył się niczym. Magowie zniknęli a plama krwi wskazywała na to, że jeden z nich poległ tylko który. Krasnolud głowił się i takie oto myśli mu przyszły w gniewie. Niech was szlak magowie, zamiast w uczciwej walce się zmierzyć to ni znikają w kłębach dymu. Rycerz podbiegł do rozżalonej dziewczyny i podniósł ją i przytulił łzy lały jej się strumieniami. - Spokojnie jeszcze nic nie wiadomo, kto wygrał poczekajmy, aż się jeden z nich objawi i nawet jeżeli były to Dartan to pomszczę śmierć Kratosa choćbym miał zginąć.
Mohamed Khaled:
Siedzieliście, i płakaliście ponad dwie godziny. Ojciec znikł, i dokładnie jak minęła druga godzina pojawili się. Pierw Dartan, potem Kratos. Obaj w sińcach, z obu lała się krew. Różniło ich jedynie to, że w Dartanie tkwiły dwa miecze. Jeden w sercu, drugi w szyi. Padli obaj na ziemie. Jeden martwy, drugi nie..
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej