Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ave ja! Ave wy!
Arya:
- Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym im to przerwać. Ale jedno zaklęcie i po mnie. Przed przeznaczeniem nie da się uciec... Wiedziałam, że Dartan żyje.
Mohamed Khaled:
I tak walka trwała kilka godzin, póki z braku sił magicznych padli na ziemie.. A ojciec sobie spokojnie siedział na kłodzie, i popijał herbatkę. Padli nieprzytomni...
Nawaar:
Nasuwało się więcej pytań niż odpowiedzi.- To czyje to były zwłoki w takim razie?. Po, zadaniu pytania Kharim rzucił się na Kratosa, aby odciągnąć go jak najdalej się da i schowali się między drzewami.
Arya:
Podbiegła do Kratosa, nie zważając na to, że jego ojciec może jej coś zrobić. Pochyliła się nad nim. Upewniwszy się, że tylko stracił przytomność, otarła z policzków łzy i pomogła Kharimowi go przenieść. Stanęła teraz przed nim, osłaniając go. Trzymała broń w ręce i spoglądała raz na ojca, raz na brata. Pomimo braku szans w ewentualnej walce, wyglądała na pewną siebie.
Nawaar:
Kharim położył maga, za pobliskim drzewem widział jednak, że ten nie reagował na nic ale mimo ale mimo to postanowił uderzyć go z tak zwanego liścia w twarz w końcu są w lesie. Kharim przemówił do niego. - Wstawaj bydlaku walka czeka pozwolisz aby kobieta, którą kochasz zginęła za Ciebie, ja o swoje życie się nie martwię dlatego chcę Ci pomóc mimo wszystko co nas spotkało. WSTAWAJ!. Krasnolud wykrzyczał ostanie słowo i ponownie go uderzył.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej