Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ave ja! Ave wy!
Nawaar:
Krasnolud również powiedział to tak aby, tylko towarzyszka słyszała. - Powiem krótko żyli długo i szczęśliwie, choć takie rzeczy dzieją się jedynie w bajkach. A tak na poważnie to koło przepowiedni zostało zerwane, czyli nic złego nie powinno się stać. Kharim miał mętlik w głowie przepowiednia go nie dotyczyła, ale mimo wszystko stał się jakby jej częścią co mogło cieszyć i nie zarazem.
Ahmid:
I nagle wszyscy zwrócili swe oczy ku lasowi. Stamtąd było słychać odgłosy walki, i to dość zaciętej..
//Ja pierdziu.. Złe konto :D
Arya:
Opanowała się w miarę, wmawiając sobie, że wszystko będzie dobrze. Stanęła nad zwłokami, które najprawdopodobniej należą do Dartana. - Szkoda, że to nie ja go zabiłam. Nadal w to nie do końca wierzyła. Wtem usłyszała odgłosy walki. Bez namysłu pobiegła w kierunku, z której one dochodziły. Po drodze wyciągnęła broń i dobiegłszy na miejsce, rozejrzała się, by zobaczyć, kto walczy.
Nawaar:
Kharim spojrzał na zwłoki Dartana z pogardą i jednocześnie pobiegł w stronę odgłosu walki, która odbywała się w pięknym lesie. Krasnolud na miejscu dobył broń i zaczął się zastanawiać kto swój a kto wróg.
Mohamed Khaled:
Giń skurwielu! Krzyknął nie kto inny a mag. Siekał swoimi mieczami kilku bandytów. Jeden padł od ciosu w plecy, drugi od ciosu w głowę. Wszyscy padli. W okół leżało kilka trupów, a na kłodzie kilka metrów dalej siedział ojciec Kratosa. Przypatrywał się, razem z swoim drugim synem. I to właśnie do niego pobiegł bohater, po wycięciu bandytów. Po chwili znikli pomiędzy drzewami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej