Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ochrona konwoju
Hagmar:
- Włazi. Idzie do kierownika zmiany, ma chatke przed wejściem.
Mohamed Khaled:
Wlazł. Tam przywiązał konia do jakiegoś palika, i ruszył ku chatce. Obóz, chodź nie wielki dobrze funkcjonował. Gdzie nie gdzie stali strażnicy, a z kopalni było słychać krzyki. Pewnie któryś się zbuntował... pomyślał mag. Dotarł pod domek. Poprawił rynsztunek, przeczesał dłońmi włosy i zapukał.
Hagmar:
- Wejść! Tylko szybko bo piździ jak w Kieleckiem.
Mohamed Khaled:
Wszedł. Faktycznie, piździło w chuj... Witam pana. Jestem od Bękartów... Podobno potrzebny wam ktoś do eskorty?
Hagmar:
- Yep, mam za mało ludzi by wszystko ogarnąć. A też nikomu zbytnio nie chce się w Hemis latać po tym miejscu. Są 2 wozy z ładunkiem które trzeba dostarczyć do obozu królewskiego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej