Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ave ja! Ave wy!
Nawaar:
- Musimy to jakoś zaplanować nawet nie wiemy, w którym namiocie są te papiery.
Mohamed Khaled:
W obozie w okół wielkiego ogniska siedziała setka ludzi. Obok stała beczka prochu, a dokładniej 12 beczek... I wóz pełen broni.. Na nim natomiast także leżało kilka worków pełnych kul...
Nawaar:
Tak blisko ognia trzymają proch, bardzo nie rozważnie. - Jest ich bardzo dużo musimy to zrobić tak, żeby nas nie zauważyli. Po chwili dodał. - Ja pójdę się rozejrzeć, a Ty stój na czatach. Krasnolud ruszył powolutku tak, aby wydawać jak najmniejszy dźwięk i cudem udało się uniknąć ludzi zajętych siedzeniem, przy ognisku i wszedł do jednego z namiotów.
Fakiron:
To idiotyczne,ale... A niech to. Raz kozie śmierć. - powiedział do siebie Fakiron i dając znak Kharimowi gdy ten wracał,przeskradał się najbliżej jak tylko mógł,wyjął z pasa runę i wycelowując w proch,rzekł - Heshar
Nawaar:
Głupota adepta zaskoczyła Kharima jak zima kierowców, ale zamieszanie jakie spowodowało dało mu dużo czasu, aby przekraść się do następnego namiotu ten w, którym aktualnie się znajdował był pusty same posłania. Krasnolud wbiegł teraz do największego z namiotów prawdopodobnie należał do wodza. Na biurku leżał stos dokumentów długo nie myśląc, wziął je wszystkie i uciekał tam skąd przyszedł jakby go sam Rasher gonił. Teraz w krzakach czekał aż towarzysz wróci.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej