Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica Ron'dla
Mohamed Khaled:
I w końcu nadeszła. Scatty zabrał Cię do Andre. Szliście schodami na wyższe poziomy groty, i gdy już dotarliście do bramy - podał hasło. Weszliście bez problemu, i szliście dalej. Jak daleko może on mieszkać? Chodziło Ci po głowie. Wtedy dotarliście do małej jaskni, przy której stoi dwóch najemników. Weszłaś dalej już sama. Tam przy wielkim stole siedział Andre, po jego prawicy jego żona, a po lewej nikt. Widać gościa nie było aktualnie w pomieszczeniu. Zaprosił się do stołu.
Witaj. Słyszałem czego dokonałaś. Pomogłaś moim ludziom, i co najważniejsze - mojej żonie. Mów więc, czego potrzebujesz...
Bo na pewno nie starałabyś się tak, gdyby nie zależało ci na spotkaniu ze mną..
Arya:
- Chciałabym...dołączyć do was. - Miała nadzieję, że dobrze zataiła kłamstwo, więc dodatkowo jeszcze się uśmiechnęła. Zastanawiała się, czy nadszedł dobry moment, by spytać o mroczną postać widzianą wcześniej.
Mohamed Khaled:
Hmm.. Przysłużyłaś się obozowi, więc dam ci taką szansę. Od teraz jesteś pełnoprawną członkinią.
Arya:
- Dziękuję. - Zamyśliła się przez chwilę - A...hm.. Czy przedtem mógłbyś mi powiedzieć coś na temat tego gościa w czarnej szacie? Pierwszy raz kogoś takiego widzę...
Mohamed Khaled:
To są Nazgule. Inaczej zwani zaprzysieżonymi. Pracują dla maga Dartana, i jego ojca. Wiesz, jak to jest. Wynajął nas do roboty, w celu zabicia jakiegoś magika z stolicy. Krikosa? Krakosa? Kratosa? Nie pamiętam już.. Velaya spojrzała na ciebie dyskretnie. Mają jakiś spór, a że ojciec maga przyjechał z nim, to i jego ludzie przyjechali.. Pałętają sie po obozie, i straszą moich. Jednak boję się mu przeciwstawić. Ich władca powinien za niedługo się zjawić.. O chyba już go słyszę... Istotnie, było słychać czyjeś kroki na korytarzu, i głos. Głos który raz już do ciebie przemówił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej