Tereny Valfden > Dział Wypraw
Meandry mej pamięci - G
Izabell Ravlet:
Coś namieszałeś. Drzwi nie tylko nie dały się otworzyć, ale wręcz odepchnęły cię od siebie. Na domiar złego usłyszałeś powolne trzepotanie skrzydełek. Dostrzegłeś, że sufit jest bardzo wysoko. W powietrzu nad tobą wisi demoniątko. Rozpoczyna pikowanie w twoim kierunku.
Pomieszczenie jest w kształcie sześciokąta o boku 2m. Po środku stoi lampa, której szczęśliwie nie naruszyłeś, odbijając się od drzwi.
Demoniątko
Mogul:
Jego potęga bestii pomogła mu uniknąć stworka, które pikowało na niego. Odskoczył w lewy bok przy czym wyciągnął od razu swój srebrny bułat, który był zmorą dla tego typu przeciwników. Z racji srebra broń raniła niemiłosiernie, więc należało tylko trafić. Mogul stanął w pozycji bojowej i poczekał aż przeciwnik zbliży się na wystarczającą odległość. Po chwili zamachnął się ostrzem w lewe skrzydło. Pomimo swego wyglądu potworek umiał bardzo dobrze walczyć, przez co blok przyszedł mu z łatwością, po czym przeleciał w prawo od orka i pchnął swą bronią w żebro Mogula. Ten spokojnie wyczekał na odpowiedni moment i złapał ostrze swą demoniczną łapką po czym ponownie ciął w dezorientowaną bestię. Ta padła trupem rozdzielając swoje małe cielsko na pół. Khan ponownie rozejrzał się po pomieszczeniu i złapał za lampę pośrodku.
Izabell Ravlet:
Demoniątko padło martwe, a gorąca lampa poparzyła ci rączkę.
Mogul:
zlapal ja wiec w demoniczna lapke.
Izabell Ravlet:
I poczuł ciepełko. A drzwi ze zbiorem budynków czekały.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej