Tereny Valfden > Dział Wypraw
Meandry mej pamięci - T
Izabell Ravlet:
//W sumie nie zasłużyłeś, ale...
Tego miejsca czas nie obejmował. Tym samym słońce cię nie osłabia - czujesz się, jakbyś był w szczytowej formie.
Isentor:
//Czy wyprawa będzie kontynuowana?
Izabell Ravlet:
//Czekam na (prawdopodobnie ostatnią) wiadomość Gunsesa. Tłumaczy się on natłokiem zajęć i brakiem czasu. Jeżeli w międzyczasie zakończy się zadanie Mogula, a Malavon również się nie odezwie, zadanie zostanie zakończone.
Gunses:
Gunses dobył natychmiast miecza z pochwy. Ostrze z czarnej rudy zalśniło tysięcem refleksów, kiedy wampir wykręcił nim syczącego młyńca. Był sam przeciwko grupie demonów. On łowca.
Skoczył od razu, szybko, z wyuczonych trzech kroków, zdradziecko, nie w przód a w bok, w lewo, w stronę pospolitego demona. Bydle zaatakowało nie czekając, Gunses wywynął się w piruecie, ostrzem zasłonił plecy i ciął nisko, nad linię bioder. Posoka trysnęła na ziemię. Nad swoją głową usłyszał znajomy już trzepot błoniastych skrzydeł. Jedno z demoniątek próbowało go dźgnąć włócznią. Wampir złapał broń przeciwnika, przyciągnął do siebie zbliżając dystans na tyle, że mógł złapać demoniątko za ogon. Chwicił go więc i wykorzystał piszczące demoniątko jako maczugę do okładania nim kolejnego pospolitego demona. Nie naokładał się za długo. Główka małego demoniątka trafiła na róg pospolitego i ciałko dzieciaczka zwisło bezwładnie z rogów pospolitego. Długo nie czekając, póki pospolity miał mniejsze pole widzenia, a Gunses był blisko, wampir podbiegł i niczym kat zamierzający się toporem na kark, tak Gunses zamierzył się mieczem na szyjsko pospolitego. Kręgi i tętnice pocięte w drobny mak zapewniały o śmierci potworności. Kolejny trzepot? Kolejna włócznia spadająca Cadacusowi na szyję? Wampir wyrzucił nad głowę swój szpon, energia elektryczna wyprysnęła z niego, sprawiając, że z małego ciałka został węgiel. Ostatnie co zrobił, to wykonał salto w tył, przezornie, bo za jego plecami został ranny w brzuch demon. Kiedy spadł za niego, miecz wampira przeszył demona niczym szpilka przeszywa motyle...
2/2x Demon
0/2x Pospolity demon
2/4x Demoniątko
Izabell Ravlet:
Podczas, gdy dwa pozostałe demoniątka krążyły nad twą głową, demony stanęły naprzeciwko ciebie. Jednocześnie zaczęły atak. Osobnik po lewej korzystając z wszystkich kończyn zaczął szarżę z rogami przed sobą. Drugi chciał cię staranować, uderzając ramieniem. Za tobą jest dość miejsca, by po wykonaniu przez ciebie uniku, demony wyhamowały.
Pozostały:
2 demony
2 demoniątka
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej