Tereny Valfden > Dział Wypraw
Za ciosem [polowanie]
Dragosani:
//Ale my uwielbiamy cię do tego zmuszać. Poza tym, nie pyskuj do starszych :/
Dragosani również ruszył w stronę światełka obozowiska. Z tym, ze nie chciało mu się schodzić po zboczu, a tym bardziej moczyć w rzecze. Nieważne, jak płytka by nie była. Wampir stanął na skraju urwiska i uśmiechnął się krzywo, widząc Gordiana, który już schodził. Po tym, cofnął się nieco i zaczął biec w stronę stoku. W tym samym momencie zagłębił się w sobie i siłą woli zmusił organizm do przemiany. Wykorzystując wyuczone umiejętności związane z jego wampiryzmem. W biegu skoczył i w powietrzu dokonała się przemiana. W miejscu wampira pojawił się niewielki nietoperz, który poleciał sobie swobodnie w stronę obozu ewentualnych kłusowników. W tej formie mógł się jemu przyjrzeć bez niebezpieczeństwa zdradzenia obecności myśliwych. Tych fajniejszych myśliwych, nie kłusowniczych imitacji.
Gordian Morii:
//: Reszta widzę, że nie chce się bawić z kłusownikami, cóż...
Gdy przekraczałem, a właściwiej rzecz ujmując starałem się przekroczyć rzekę w jak najpłytszym jej miejscu ze skarpy na której chwilę wcześniej stałem wyskoczył Dragosani, który zaraz po tym zamienił się w nietoperza i przefrunął nad dosyć mocnym nurtem rzeki. Ja nie miałem takiego szczęścia, gdyż póki co nikt jeszcze nie wymyślił jak można nauczyć człowieka latać, bez potrzeby przemieniania go w "krwioholika". Brnąłem więc w wodzie po pas, co chwilę ślizgając się na kamieniach, a do brzegu było już tuż, tuż..
Tymczasem Dragosani zwiedzał obóz, dziwnie cichy obóz. Znajdowały się tam namioty i ogniska, ale mimo czułych zmysłów wampir nie wyczuwał ani oddechów śpiących ludzi, ani ich zapachu, ani niczego innego. Wlatując do jednego z namiotów znalazł jednak to czego myśliwi poszukiwali. Kłusowników - martwych kłusowników, wyglądających tak jakby dopiero co położyli się spać.
Dragosani:
Wampir nieco zdziwił się takim obrotem sprawy. Bandy kłusowników z reguły rzadko kiedy umierają sobie ot tak. A gdyby ktoś miał im pomóc, to cały obóz wyglądałby inaczej. Więcej byłoby w nim plam krwi i odciętych kończyn. Nietoperz wylądował miękko na ziemi i cofnął przemianę. W mgnieniu oka na miejscu gacka stanął wampir. Będąc jeszcze w namiocie, zaczął badać ciała kłusowników, próbując ustalić co mogło ich zabić.
Gordian Morii:
Rzeczywiście obóz wyglądał na nietknięty, nie było tam śladów walki, podkutych butów a nawet jakichkolwiek zwierząt. Wyglądało na to, że kłusownicy zwyczajnie zmarli we śnie, ale wszyscy na raz? Podczas oględzin ciał jednego z mężczyzn oprócz śladów można powiedzieć normalnego życia w postaci zacięć, skaleczeń czy podrapań każdy z mężczyzn miał też na sobie trochę innych śladów.
Czerwone ślady podkreślone lekką opuchlizną i zaczerwienieniem miejsca, w którym się znajdowały. Szybkie sprawdzenie wszystkich niedoszłych celów ujawniło, że każdy z nich miał takich przynajmniej dwa, a rekordzista zaznaczony był takimi siedmioma.
W międzyczasie ja wyłażąc z wody doszedłem do obozowiska.
Dragosani:
Wampir skrzywił się i przyglądając śladom, próbował zgadnąć czym zostały spowodowane. Miał kilka propozycji odnośnie ich źródła, ale na razie nie miał się za bardzo z kim nimi podzielić. Gordian dalej się moczył, a reszta chyba jeszcze nie zeszła nawet ze stoku. Drago chwycił osobnika z największą liczbą tajemniczych śladów i zaciągnął jego ciało przed namiot, obok dogasającego ogniska, które jednak dawało nieco światłą. Chciał w ten sposób ułatwić oględziny człowiekowi i elfowi.
- Nie patrz tak na mnie, takich ich znalazłem - powiedział wampir, gdy spostrzegł, ze Gordian już przybył. Ponownie zaczął przyglądać się śladom, dając do zrozumienia człowiekowi, aby uczynił to samo, a i sam chciał jeszcze je zbadać. Na przykład dowiedzieć się jakie mają kształty. To mogło nieco wyjaśnić, lub raczej wyeliminować pewne opcje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej