Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wysypisko
Adaś:
Uff.. Westchnąłem w myślach słysząc reakcję krasnala. Była lepiej niż zadowalająca, teraz miałem szansę dowiedzieć się czegoś, czego normalnie bym się nie dowiedział. Zbliżyłem się do biurka i schowałem odznakę z powrotem do kieszeni. Stałem tak chwilę, oczekując aż Ruhad wypisze polecenie na karteczce. Aż w końcu spytałem:
-Powiedzcie mi też gdzie dokładnie się udać?
Hagnar Wildschwein:
-A zgłoście się do kogoś z głównego holu. Tam już się wami zajmą panie kolego po fachu- uśmiechnął się. Prawie życzliwie powiedziałbyś, gdybyś nie miał wrażenia, że ma kompletnie inny zamiar.
Po odszukaniu wolnego urzędnika Rady Niedźwiedzia i przekazaniu mu rozporządzenia zostałeś poproszony o poczekanie chwilę na kogoś bardziej kompetentnego. W końcu zjawił się kolejny krasnolud w niebieskim cotte przepasany czarnym pasem nabijanym złotymi ćwiekami o ornamentalnej klamrze z rubinem. Na głowie nosił biały chaperon. Kompletnie nie pasował do nie tylko urzędu, ale i całego miasta. I dlatego wydał ci się tak rzetelny.
-Proszę za mną- powiedział i zaprowadził cię do swego rodzaju archiwum. Chwilę to trwało nim uporał się z zamkiem. Ruszyliście w końcu między alejkami zwojów i okutych i owlecznych w skórę woluminów. Po osiągnięciu nieznanej ci destynacji przewodnik zapytał.
-Jesteście pewni, że... czego wy w zasadzie szukacie?- brzmiał całkiem poważnie.
Adaś:
Grzecznie wyszedłem na korytarz, tak jak mi polecił krasnal. Chwilę mi zajęło odnalezienie, kogoś kto nie był śmiertelnie zajęty swoją pracą. No ale w końcu się udało, chwilę potem zjawił się kolejny krasnal. Wyglądał on trochę dziwacznie, nie był za bardzo podobny do urzędnika, a co dopiero do reszty populacji. Grzecznie miarowym tempem, dostosowanym do kroku pracownika Rady Niedźwiedzia, udaliśmy się do archiwum. A przynajmniej do czegoś w tym stylu. Od wejścia moje nozdrza zostały zaatakowane kurzem ze starych ksiąg, oraz inkaustem którym owe księgi były zapisane. Powoli zacząłem się rozglądać po okolicy, kiedy usłyszałem pytanie:
-Wszystkiego o Chylicach.-Odpowiedziałem krótko, wiedziałem że ta odpowiedź nie jest dla niego zadowalająca, więc nim zdążył zadać pytanie, powiedziałem:
-Chciałbym zacząć od powiązań "bohaterów" ze stolicy związanych ze sprawą, oraz o powiązaniu Domenicka aep Zirgina z nimi.
Hagnar Wildschwein:
-Wiem- tutaj lekko uniósł upoważnienie, które otrzymałeś od Ruhada. -Pytam o to czego szukasz w tej prawie zamkniętej sprawie- zapytał ostro. Wydawało ci się, że w pomieszczeniu zrobiło się jeszcze ciemniej i mroczniej niż wcześniej. Może to kurz jeszcze nie opadł na swoje dawne pozycje? Może to lampy i świeczniki przygasły od powiewu... Czego?!- do jasnej cholery pomyślałeś.
Im głębiej w las tym więcej drzew?
Adaś:
Pytanie krasnala lekko mnie zaskoczyło. Szczerze powiedziawszy myślałem, że jest to zwykły urzędas. A tu się okazuje że chyba jest kimś więcej. Nie okazując po sobie tego zaskoczenia, powiedziałem wręcz grobowym głosem:
-Dobrze wiecie czego szukam. Pokażcie mi to, co jest ukryte przed wszystkimi oczami. To co próbujecie usilnie zataić, a o czym wiedzą nieliczni
Jak to mówią bez ryzyka, nie ma zabawy. Pomyślałem sobie, wiedząc że to co mówię może być nieprawdą. Oraz mogę się mylić, a krasnal weźmie mnie za idiotę. Ale cóż raz się żyje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej