Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania #1 Zennishiego
Nawaar:
O cholera, jeżeli to jest to,co widzę a widzę co to jest to będę miał nie małe problemy,ale że nikt w koloni nie zainteresował się tym, ani nikt nie powiedział o tym władcy to jest po prostu nie możliwe. Muszę się temu przyjrzeć. Pomyślał chwilę. Zennishi będąc w szoku postanowił poczekać, aż zaczną rozładować łódź, by zobaczyć kto przyjedzie po skrzynie, i mógł ewentualnie zakraść się na statek i przyjrzeć się tym skrzynią.
Hagmar:
Przemytnicy z niczym się nie kryli, ach ta pewność siebie. Doki zawsze i wszędzie miały swoje "inne" życie. Często było to "państwo w państwie. Po towar przyła grupa tragarzy i zabrała go do magazynu. Ty przysiadłeś na ławeczce i udawałeś że przyglądasz się pracy rybaków. Słyszałeś też rozmowę.
- Czekam teraz na wykałaczki i żarcie.
- Jaki sens jest w wysyłaniu im jedzenia?
- <facepalm> Tam wszystkiego nie ma, po za tym... co i rusz jakaś wiocha idzie z dymem przez demony. A ruda...
- Nie zawsze dociera na miejsce, przez demony?
- Taa.
- Bobry, co to za nazwa dla bandytów?
- To nie zwykli bandyci, to jakaś organizacja. Ponoć poważna. Nie wiem o co chodzi, ale wiem że jest z tego kasa.
- A no jest, zwłaszcza że część rudy czasami znika.
- Hehehe...
Nawaar:
Muszę, coś wykombinować, aby się dostać do środka, może kupie to jedzenie o, którym gadali i te wykałaczki. Powiem, że przyniosłem im prowiant i w ten sposób wejdę do środka, a jak to nic nie to spytam się, czy mogę dołączyć do nich. I jak pomyślał tak zrobił kupił jedzenie i wykałaczki, po zakupie udał się w stronę magazynów.
Hagmar:
Czego? Spytali gdy do nich podszedłeś.
Nawaar:
Tylko nie panikuj spokojnie. Tłumaczył sobie w głowie. -Witam panów jeden z waszych posłał mnie, po prowiant, więc oto jestem. Zennishi wręczył im paczkę w głowie mu się kotłowało. Musi się udać, albo cała misja w diabli weźmie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej