Szlachcic zawył z bólu, szarpał się w konwulsjach uwięziony w mortokinetycznych uścisku ochlapując podłogę krwią z kikuta u końca ręki.
- To ból drogi przyjacielu. Dokładnie to odczuwali mordowani przez was adepci, magowie, dorośli jak i dzieci.
- Pierdol się!
- Powinieneś zmienić nastawienie. Oszczędziliśmy Ci lewą dłoń, jeszcze możesz samemu się odlać, wypić piwo i zwalić konia jeśli zabraknie Ci grzywien na dziwki.
- Dev...
- Czekaj! Czego chcesz!
- Atak na gildię magów został przeprowadzony zbyt precyzyjnie. Tłum chłopów posiada przewagę liczebną i z łatwością zatłucze młodzików, adeptów ale nie poradzi sobie z potężniejszymi magami. Większość spłonęła ale odnaleźliśmy ciała, która wyglądały na zaszlachtowane mieczem. Chłopów nie stać na miecze, nie potrafią nimi walczyć. Wydaje mi się, że pogrom przeprowadzony przez tłuszcze był przykrywką. W rzeczywistości przeszkolona grupa zabójców wdarła się do gildii magów bezlitośnie mordując najpotężniejszych. Chłopi dobili niedobitki, zaś przemarsz takiej ilości ludzi oraz wywołany przez nich pożar strawił wszelkie dowody.