Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania #1 Salazara
Hagmar:
//Finiszer to zabicie więc nic nie zużyłeś.
- Pier... dol ... sie... Powiedział przez zaciśnięte zęby, ty miałeś inny problem. Zaaferowani walką przybiegli dwaj strażnicy. Z muszkietami.
- Nie radze. Zostaw go i grzecznie podnieś łapki do góry. - powiedział jeden z nich, oczywiście oboje do ciebie mierzyli. Możnby zapytać tutaj po co zaraz taka afera? Miastem rządziła Renfri, twarda i zimna jak lud suka. Lubiła kiedy w jej mieście panował spokój.
Canis:
Salazar puścił sztylet i się odsunął.
- Zwykłe nieporozumienie... Wybaczcie panowie, poszukuję pewnego alchemika o dosyć niecodziennym nazwisku. Ci panowie uznali to za obrazę i zaatakowali mnie, zwykłego, pytającego grzecznie wędrowca.
Powiedział całkowicie spokojnie unosząc łapki do góry.
Hagmar:
- A chuj z tym. - Rzekł i opuścił broń razem z drugim strażnikiem. - Chui mieszka na końcu miasta w odosobnionej chatce. Ale teraz jest w "ratuszu" u Renfri.
Canis:
- Wreszcie... Czy mogli byście wskazać mi panowie drogę do ratusza? oraz czy mogę tam w ogóle wejść? Pozwólcie panowie, że wezmę swoją własność... - powiedział i powoli schylił się po sztylet w ciele rannego strażnika i delikatnie go wyciągnął nie robiąc większych szkód jednocześnie zmniejszając ból...trochę. po czym schował przy pasku.
- Ci panowie z pewnością wyzdrowieją... tylko chyba zbyt roztańczeni byli albo nie wiem...
Hagmar:
- A bo ja wiem? Renf to suka. Równie dobrze może wpuścić a równie dobrze zabić, nikt jej dawno porządnie nie przeczyścił komina i jej odwala...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej