Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rozjechać ich!
Adaś:
W obozie zrobiło się nagle gwarno, okazało się że to przybył Aragorn. Po krótkiej naradzie, zostawił on swoich ludzi po czym odleciał ku stolicy. Ja w między czasie usiadłem w namiocie nad mapami i zacząłem rozmyślać nad strategią dalszego postępowania.
Gordian:
Zapuściłeś się już głęboko w las, znalazłeś liczne tropy zwierząt. Lecz musiały one uciec słysząc ludzi. Przemierzając tak las, nagle usłyszałeś wołanie o pomoc. I to wyraźnie krzyczał kobiecy głos. Kulturalnie udałeś się w owym kierunku, słysząc to coraz głośniejsze krzyki, oraz nawoływanie dwóch męskich głosów. Zbliżyłeś się na skraj polanki, gdzie ewidentnie dwóch mężczyzn próbowało zgwałcić młodą kobietę.
2x Gwałciciel
Julian:
Przez pół dnia pomagałem w umacnianiu obozu. Kopałem wychodki, stawiałem wartownie, planowałem ewentualne drogi odwrotu w razie ataku. Po skończeniu pracy, podszedłem do Adasia i się zapytałem:
- Co planujemy dalej?
Xvier aep Deler:
Xvier również z całych sił pomagał przy budowaniu wszelkiego rodzaju umocnień, jednak starał trzymać dwójki zakonników. Jakoś nie miał ochoty na zadawanie się z nieznaną mu hołotą.
Adaś:
-Czekamy do zmierzchu, żeby Drago mógł wyruszyć. Za około godzinę zajdzie słońce, więc spokojnie wyruszy.-Odpowiedziałem Julianowi na jego pytanie:
//:W sumie myślę że będziemy to kończyć. Bo widzę że wam nie zbyt się chce, więc trzeba poczekać na Gordzia, oraz wyślemy Severusa na szybko do obozu i to będzie koniec.
Gordian Morii:
//: A ja czekałem znów na to, żeby ktoś zrobił coś bardziej epickiego. :(
-Skurwysyny- - wysyczałem przez szczelnie zaciśnięte usta. Dobywając strzały z kołczanu. Bezszelestnie wsunąłem się w pobliskie zarośla tak by na wszelki wypadek jeszcze bardziej zaskoczyć dwóch tępaków, którym zachciało się szaleć i przygotowałem łuk. Zajęci wiadomymi czynnościami bandyci nie byli przygotowani na to co za chwilę miało się wydarzyć.
ÂŚwiszcząc równo przyciętymi lotkami strzała poleciała w kierunku pierwszego z bandytów, który jeszcze nie zdążył zdjąć spodni. Pocisk utkwił między łopatkami, a bandzior jak rażony gromem padł na twarz prawie przygniatając swoim ciężarem tego drugiego, który jak poparzony odskoczył od dziewczyny.
-Teraz ją zostawisz i grzecznie się poddasz, bo skończysz jak ten tutaj. - powiedziałem wychodząc z zarośli na polanę z łukiem gotowym do strzału. Być może bandyta był głupi, ale potrafił ocenić swoje szanse z łucznikiem, który w jednej chwili mógł wpakować w niego kilka strzał, a on nie miałby nawet kiedy podnieść opuszczonych spodni.
-A Ty skarbie, chodź do mnie. Nic Ci już nie grozi.- powiedziałem tym razem już uspokajającym głosem do dziewczyny.
Perswazja
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej