Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rozjechać ich!

<< < (16/21) > >>

Julian:
- Jak idzie Aurius i Młody to ja idę również. Trójka ludzi ma zawsze większe szanse przeżycia niż dwójka.

Dragosani:
I większą szansę wykrycia przez wroga pomyślał wampir, który siedział obok, w humorze raczej nie najlepszym.
- Tylko załóżcie na zbroje jakieś szmaty - poradził. - W promieniach słońca będziecie w nich błyszczeli jak psu jaja na wiosnę. Widać was będzie na kilometr - dodał. Najchętniej to by sam poszedł na zwiad, gdyby ten miał mieć miejsce nocą. Ale skoro do nocy jeszcze trochę trzeba było czekać, wolał sobie darować. 

Gordian Morii:
Chciałem głośno krzyknąć "I ja, i ja!", ale w końcu, kto ja jestem? Jaki byłby ze mnie pożytek? Póki co ani zwiadowca ani wojownik. Trzeba było czekać, albo zrobić coś bardziej konstruktywnego. Problemem było jednak "co".
- Co to za zwiadowcy idący w grupach? Poselstwo?- zapytał.
- Szansę na powodzenie macie tylko w jednym przypadku. Ci tam będą aż tak głupi, że nie wystawią żadnej straży ani własnego zwiadu. Wybierzcie jakiegoś elfa, ja dam mu swój płaszcz i niech ruszy lasem. Sam da sobie radę doskonale, a w razie czego z drugiej strony możemy zrobić jakieś zamieszanie. Nie wiem, zetnijmy drzewo i róbmy jakąś barykadę, albo zacznijmy obóz umacniać. Będziemy mieć większe szanse na to, że ktoś tam złapie się na tym, że szykujemy się do bitwy albo czekamy na wsparcie, a wtedy większość oczu będzie obserwować nas, a nie przeczesywać leśne ostępy. - powiedziałem nie bacząc na 'światłe' umysły siedzące w namiotach.
- Ja się przejdę po lesie, może znajdę coś do jedzenia, albo jakieś rośliny dla magów. O tej porze wszystkeigo powinno być już nadto, a i jelenia upolować będzie raczej łatwo.

Dragosani:
Wampir naprawdę zaczął żałować, że do nocy jeszcze trochę czasu zostało. Wtedy mógłby dostać się nawet do namiotu dowództwa buntowniczej armii i podsłuchać ich planów, pooglądać mapy... No, może było to lekką przesadą, ale w formie nietoperza miałby bardzo potężne możliwości infiltracyjne. Jednak do zachodu słońca pozostało jeszcze zbyt wiele godzin jak na gust wampira, a przez zmrokiem mógł tylko pomarzyć o swoich nadprzyrodzonych umiejętnościach. Nie skomentował słów Gordiana, chociaż uważał, że młody człowiek dobrze kombinuje. Przyjrzał się za to mapom, zastanawiając się, czy mógłby wskazać na niej kotlinę, którą widział we wspomnieniach jednego z zabitych buntowników. Czujnie przebiegł wzrokiem po arkuszach, szukając czegoś, co mogło wydać mu się znajome. 

Adaś:
-Gordian ma dużo racji.-Powiedziałem patrząc dalej na mapy. Ostatecznie duży oddział faktycznie bardzo rzuca się w oczy.-Zrobimy tak jak mówi Gordziu, zajmiecie się umocnieniem obozu. A Drago po zmroku pójdzie na zwiad..-Powiedziałem ostatnie zdanie, jakbym przypadkiem odczytał myśli wampira.-Kiedy skończymy umocnienia, obejmiecie wartę.-Na chwile urwałem podchodząc do wyjścia z namiotu. Wyraźnie z niego było widać dwa wzgórza opasające ową kotlinę. Patrząc tak skierowałem rękę w wyżej wymienione punkty i dokończyłem-Z tamtych wzgórzu, a spróbuje mi który zasnąć to nogi z dupy powyrywam!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej