Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rozjechać ich!
Xvier aep Deler:
Dotychczasowa podróż przebiegała spokojnie, a czasami nawet zabawnie. Niestety towarzystwo nie należało do doborowych, ale czego można było się spodziewać... Chłopak miał jednak nadzieje, że zdobędzie jakieś kontakty, a na pewno pieniądze.
Adaś:
Gdy tylko znalazłem się w obozie, od razu zacząłem szukać pewnej bardzo przydatnej rzeczy. Która nie dość że narobiłaby hałasu, to do tego jeszcze zwróciłaby uwagę wszystkich na mnie. Całe szczęście szukać długo nie musiałem, bo w jednym z namiotów było to coś. Wyszedłem z namiotu, rozwinąłem bat, czyli to coś co potrzebowałem, zamachnąłem się i strzeliłem trzykrotnie. Jak to bywa przy strzelaniu z bata, zrobił się huk. Wszyscy odwrócili się w moim kierunku, zapominając o brodaczu wydającym rozkazy. Po trzecim strzale zacząłem się wydzierać starając się jak najprościej wszystko wyjaśnić w żargonie wojskowym:
-Będziecie jechać w pierdolonej kolumnie po pięciu w szeregu. A niech mi któryś skurwysyn wyjdzie po za szereg, to osobiście tego huja wychłostam, tak że jego pierdolona przez 40 rozbójników matka, go nie pozna!-Przerwałem na chwilę, aby przełknąć i odchrząknąć. W końcu nie co dzień tak się krzyczy--Na przedzie tej jebanej kolumny, pojedzie pierdolony oddział zwiadowców, pod wodzą Juliana!-Tutaj już przestałem krzyczeć i normalnym głosem powiedziałem do starego druha-Weź ze sobą tych dwóch..-Tu miałem na myśli Xviera i Auriusa-.. oraz wybierz sobie dwóch żołdaków. Tylko pamiętaj jak coś zjebiecie..
Gordian Morii:
Gordian przybył nie wiadomo skąd i nie wiadomo po co, tam mu jakoś wypadło, że miał wolną chwilę, bo nie mógł się uczyć łucznictwa ;/
Przybył, ale w sumie jeszcze przed nim długa droga była, droga przez ten cały nurt wydarzeń, o którym nie wiedział kompletnie nic.
Adaś:
Ale jednak Gordian wiedział co się dzieje. Gdyż jak tylko pojawił się w mieście, to od razu usłyszał, że coś się dzieje. W końcu musi się coś dziać, jak ogłasza się zaciąg do armii.
Nagle w obozie pojawił się ktoś obcy, spojrzałem na niego spod czoła, oraz spytałem:
-Dobrze kojarzę Gordian? Z tego co pamiętam widzieliśmy się na festynie. Rozumiem że chcesz dołączyć do nas?
Julian:
Tak!
Godziny studiowania zagadnień taktycznych nie poszły na marne. Zostałem dowódcą. Szkoda, że tak małego, ale nie od razu Efehidon zbudowano. Zobaczymy jak sobie poradzę.
Krzyknąłem do Adasia:
- Tak jest!
Po czym powiedziałem do Xviera i Auriusa.
- Panowie, proszę za mną. Będziecie w ariergardzie naszego oddziału. I jednocześnie będziecie utrzymywali kontakt, przynajmniej wzrokowy, z siłami głównymi.
Po czym zwróciłem się do jakieś dwójki konnych.
- Ej, wy! Głupi i głupszy! Co się kurwa gapicie jak ciele w malowane wrota. Zakonnika nie widzieliście!? Kurwa za mną.
Po czym krzyknąłem do całej czwórki:
- Ustawimy się w kształt klina. Xvier i Aurius z tyłu. A wy w środku. Ja na przedzie.
Zacząłem formować oddział i czekałem na rozkaz do wymarszu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej