Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mglisty chram
Anette Du'Monteau:
-Przestane jak będziesz miał na karku podobne doświadczenia co twój ojciec. - odparł elfowi. -No proszę, kto by się spodziewał wychowanego gekona. Na naszych podróżach daleko nie zajedziesz bez broni kolego. Szybko skończysz jako tatar z jaszczurki.
Mohamed Khaled:
A więc to jest syn hrabiego. Przejęzyczyłeś się. W końcu Aragorn został hrabią po ostatniej wojnie.. Oh... jak to dawno było? A wracając do elfa. Niby wiedziałem że ma on dzieci, ale myślałem że dalej siedzą w innym wymiarze czy gdzie to tam byli... Po słowach rozciągnął się. Stara kontuzja się odezwała. Skrzywił się, po czym padł na ziemie. Leżał tak dobre kilkanaście sekund, ale wstał i otrzepał się. ARggg.... Mogłem wtedy nie spadać z konia - mruknął do siebie.
Anette Du'Monteau:
Blaze westchnął przeciągle.
-On po prostu dla mnie zawsze będzie baronem Jaszczurką...Chyba masz mgliste pojęcie na temat humoru młody.
Mohamed Khaled:
Nigdy nie jest mi do śmiechu, kiedy zabijałem. Chociażby te głupie bestie. To też żywe stworzenia, które właśnie zginęły. No ale cóż, nie chciałbym zginąć... Po czym odwrócił się, wyciągnął fajkę i zapalił. Podgrzał pirokinezą papierosa, a ten zaczął dymić (Nie mam pomysłu na odpalanie :D). Pociągnął, i zamyślił się.. Myślał o ojcu.
Elrond Ñoldor:
- Aresh! - podniósł dłoń ku górze, a energia magiczna wyciągnęła cztery ostre jak brzytwa, stalagmity, które z lekkim trudem biły się w rotisha. Co prawda ułamały się zaraz po tym, ale i tak zadały spore obrażenia przerośniętemu insektowi. Płyny ustrojowe, śluz i myśliwy wie co jeszcze zaczęło z niego lecieć. Nie mniej jednak nie przeszkadzało mu to w przeprowadzeniu ataku na Arcymaga.
Jakoś w tamtych momentach Malavon zaatakował zakradającego się na mężczyznę spijacza. Efekt czarów był świetny. Lekka dekoncentracja nie była wskazana jednak w tej chwili. Gdyby nie kamienna zbroja, jego mithrilowy pancerz przyozdobiłby się szeregiem ostrych rotishowych ząbków, które owad postanowił wbić w bark człowieka. Trzasnęły po kontakcie z kamieniem. Maga trochę odepchnęło, ale zdołał utrzymać równowagę. Przeszedł do postawy bojowej, zaatakował poczwarę kosturem celując z boku, w głowę. Zdążyła się jednak uchronić przed zabójczym ciosem i po chwili sama zaatakowała przednimi odnóżami. Ale Elrond był wojakiem nie dmuchanym, odbił zręcznie prawe, zakręcił szybko bronią, odbił lewy atak, nogi przeciwnika na tym trochę ucierpiały. Przeciwnik był coraz słabszy, ledwo co stał. Rany w podbrzuszu dawały o sobie znać. Czarodziej zaatakował ponownie, tym razem z góry. Bestia nie zdążyła ani podnieść uszkodzonych nóg, ani odskoczyć z braku sił. Oberwała centralnie w głowę. Kostur był na tyle mocny, że bez problemu rozbił chitynowy pancerz. Bestia padła martwa.
Aktywne efekty: Kamienna Skóra.
0/4 rotishe
4/10 spijacze
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej