Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mglisty chram

<< < (13/73) > >>

Mohamed Khaled:
Cześć Blaze! zagadał. A miałem spokojnie spędzić dzisiejszy dzień w dżungli na śpiewie ptaków...

Malavon:
Nos elfa pulsował coraz bardziej bólem. Na szczęście przeciwnik był ogłuszony, więc mag zwyczajnie wyciągnął przed siebie dłoń i wyrecytował zaklęcie. -Izosh! Dłoń maga została "wyposażona" w spory lodowy kolec. Z pomocą psioniki Mal cisnął nim prosto w spijacza. Sopel wbił się głęboko w pierś przeciwnika.
Mag wody zauważył jak jeden z potworów na drzewach zakrada się do Elronda. Skierował swe dłonie na spijacza i dokończył dzieła inkantacją. -Anoshu izilishash vagrash! Energia, która wcześniej zebrał pojawiła się jako wybuch lodu na powierzchni drzewa. Nogi potwora zostały przykute do pnia magicznym lodem. Wtedy Malavon spokojnie nabrał mocy, wymierzył w unieruchomionego przeciwnika i rzucił czar. -Izosh! Ponownie pomknął lodowy sopel. Wbił się niemal prosto w klatkę piersiową napastnika. Bestia zginęła, lecz lód dalej ją trzymał przy drzewie.
1/4 rotishe
5/10 spijacze

Anette Du'Monteau:
-My się znamy chłopcze? - spytał niziołek patrząc podejrzliwie na młodzieńca.

Mohamed Khaled:
Byliśmy razem w OHO podczas wojny. Kratos... coś ci to mówi? zapytał. Czy aż taki się zmienił od czasu bitew z wojskami Khera?

Jiroslav:
-Ugh..-Stęknął mężczyzna czując na sobie ciężar spijacza. Dodatkowo ta dziura w brzuchu... Jiroslav raz jeszcze użył dzisiaj zdolności telekinezy, jakże przydatnej w dzisiejszych, trudnych czasach i siłą woli zepchnął z siebie potwora. Przy okazji odrzucił go na jakieś dwa i pół metra. Teraz obrócił się szybko na plecy i w pozycji pół siedzącej mocniej uchwycił kostur. Niestety dostrzegł na nim dość poważnie wyglądającą rysę. Pęknięcie! Broń musiała uszkodzić się w czasie walki. Tymczasem spijacz już zdążył się pozbierać i ruszył na Jiroslava podnosząc po drodze jakąś niebezpiecznie wyglądającą gałąź. Sprawa wyglądała nieciekawie. Sytuacja zmusił człowieka do sięgnięcia po ostatnią dzisiaj deskę ratunku. Odłożył kostur na bok i szynko wyjął zza pasa runę wody. -Anoshu!-Krzyknął wyciągając przed siebie dłonie trzymające kamień, który właśnie ratował mu życie. Wypłynął z niego podmuch mrozu. Trafiony zaklęciem spijacz zamroził się. Dosłownie. Widok był fascynujący, jednak nie było czasu by dłużej go podziwiać. Jiros podniósł się chwiejnie, podniósł kostur i postąpił kilka kroków w stronę zarośli. Bestie były zajęte kim innym, to też opadł na jedno kolano skryty pomiędzy krzakami i poszukał w sakwie mikstury leczniczej. Westchnął ciężko i wypił większą zawartość półlitrowej butli, resztę wylał na ranę po kolcu.

1/4 rotishe
4/10 spijacze

//Tracę jedną większą miksturę leczniczą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej