Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mglisty chram

<< < (70/73) > >>

Elrond Ñoldor:
Stanął w pozycji z której mógł oddać czysty strzał, skumulował moc magiczną i wypowiedział inkantację czaru.
- Izipash ipush! - magia pojawiła się na ręce arcymaga. Iskrzyła się, rosła w niszczycielska siłę. Niebieskawy blask rozświetlił sklepienie tuneli. Mocą mortokinezy cisnął w grupkę przeciwników. Wiedział że trafi. Jeden z nich zajął się od razu ogniem i dygocząc i skwiercząc upadł martwy na ziemię.
- Izipash ipush! - identyczny pocisk zmaterializował się nad jego dłonią. Ciśnięty w nadbiegających przeciwników trafił jednego z nich w korpus. Skórzana zbroja nie stanowiła żadnej ochrony. Spalony bandyta skwierczał za ziemi.

5/12

Zeleris Flamel:
- Ech - stwierdził Zeleris, gdy tylko zobaczył bandę. Nawet wolał nie znikać, co bandyci tutaj robili. Nie mogli siedzieć w portowej karczmie, czy coś? Gdzieś daleko, coby nie przeszkadzać? Cóż, chyba nie, gdyby w przeciwnym razie nie byłoby ich tutaj. Należało więc oczyścić kanały ze śmiecia. Gdy inni rzucali zaklęcia, Flamel przygotował własne. Skupił energię magiczną i wypowiedział inkantację.
- Izipash ipush! - Od razu cinsał piorunem kulistym w jednego ze zbirów, wspomagając się psioniką. Energetyczna kula trafiła bandytę w pierś, wypalając ładną dziurę jego napierśniku. Lecz owa dziura była najmniejszym problemem bandyty. Bardziej dotkliwe był obrażenia wywołane wysoką temperaturą pioruna. ÂŁapserdak padł martwy na ziemię. Jednakże dracon nie miał chwili spokoju. Dwójka bandytów uznała bowiem, ze fajnie będzie zaatakować wspólnie dracona. Nie mieli wykrzywionych mord z bólu, co potwierdzała powiedzenie, że głupota nie boli. Zeleris wyciągnął z pochwy bułat, a następnie skupił moc na jednym ze zbirów. Psionicznym uściskiem z łatwością złamał mu kark. W tym czasie dotarł do niego drugi z bandytów. Zaatakował mieczem, lecz Flamel wykonał w miarę zwinny unik i odpowiedział ciosem. Ciał bułatem w bok przeciwnika, trafiając go. Trysnęła krew, bandyta syknął i złapał się za ranę. Niezbyt głęboką, lecz wystarczającą do zmniejszenia możliwości bandyty. Dracon zaatakował ponownie. Tym razem silnym ciosem odciął dłoń bandyty, która trzymała miecz. Ten wrzasnął i, rzecz jasna, upuścił broń. Zeleris zadał ostatnie cięcie, prosto w gardło zbira, rozcinając je. Bandyta padł pocięty i martwy.
2/12

Mohamed Khaled:
Teraz ruszył do ataku z mieczami. Kratos widząc, że morale bandytów podupada ruszył na dwóch nadbiegając bandziorów. Jednego, szybkim ruchem podkosił i dobił z obu mieczy. Więcej miał problemów z drugim. Chciał zaatakować z góry, lecz mu się nie udało. Został ranny w brzuch. Bandzior to wykorzystał. Uderzył go z pięści w mordę. Zrobił to trochę słabo, ponieważ Cry ledwo co poczuł. Teraz oddał mu. Uderzył z całej siły, aż tak że przeciwnik się przewrócił. Już chciał go dobić, gdy poczuł lekki ból. To jego kolega go uderzył. Odepchnął go psioniką do tyłu, a sam zajął się już nie leżącym bandytą. Wróg nie miał szans. Kratos był już na kilku bitwach, i potrafił opanować jako tako emocje. Banditos zaatakował. Cry zrobił szybki unik i uderzył. Miecz świsnął po szyi, dokładniej po krtani - doprowadzając do wykrwawienia się... Wszyscy nie żyli.

0/20 Bandyta

//A miałem takie pięknego, gdzie pięciu miało paść.. Zeluś :) Zepsułeś mi posta :D

Devristus Morii:
Panowie no to do roboty. Wchodzimy do tego korytarza i do warsztatu

Mohamed Khaled:
Mag schował swoje miecze, po czym poszedł z nekrofilskim arcymagiem ognia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej